Dawno nie czytałam żadnej książki dla młodzieży (pomijając moje nieszczęsne spotkanie z “Księżycem w nowiu”) i chyba już zapomniałam, jaką frajdą może być taka lektura. Dający się lubić bohaterowie, szczęśliwe zakończenia, przejrzysty styl i język sprawiają, że 500 stron można przeczytać niemal niepostrzeżenie.
Tytułowa bohaterka powieści, Alyzon, po doznanym urazie czaszki zaczyna cierpieć na niezwykłą wrażliwość zmysłów. Ma niezwykle wyostrzony słuch, kolory wydają się jej bardziej intensywne, ale najdziwniejsze jest to, że potrafi wyczuć zapachy ludzi z najbliższego otoczenia. Jedni pachną przyjemnie, jak morska bryza, a inni mają w sobie coś zgniłego, zepsutego. Nowa umiejętność okazuje się niezwykle cenna, bo rodzinie Alyzon zagraża pewne niebezpieczeństwo…
Samą rodzinę Whitestarrów można określić mianem nietuzinkowej – ojciec, grający w zespole rockowym, niezywkle przystojny i czarujący idealista o wielkim sercu i matka malarka, nieco odrealniona, żyjąca we własnym świecie, malująca obrazy po nocach. Wszyscy się jednak kochają, wspierają, jak tylko potrafią i pomijając problemy finansowe i kłopoty z jedną z sióstr, Serenity, stanowią niemal idylliczny obraz rodziny.
Fabuła jest dość interesująca. Tajemnicza choroba, którą tylko Alyzon może wyczuć i śledztwo przeprowadzane przez główną bohaterkę i jej przyjaciół trzyma w napięciu. Miejscami książka dotyka jednak ważniejszych spraw. Przyjaciółmi Alyzon jest m.in. poruszający się na wózku Raoul, cierpiąca na schizofrenię Sandy czy opóźniony w rozwoju Davey. Nikt nie jest traktowany z pobłażaniem czy pogardą. W ten sposób książka uczy wrażliwości i tolerancji. Najważniejsze chyba w “Alyzon Whitestarr” jest jednak pytanie o to, jak żyć w dzisiejszym, gnającym wciąż do przodu świecie , jak żyć ze świadomością wielkiej niesprawiedliwości, co zrobić, aby uczynić świat lepszym miejscem?
Powieść bardziej spodoba się dziewczętom, niż chłopcom i choć nie jest wolna od wad – bohaterowie są jednoznacznie dobrzy lub źli, a język miejscami zbyt prosty – które wszak dla młodego czytelnika mogą wcale nimi nie być, to gorąco polecam. Alyzon to wartościowa dziewczyna, a wartości, które przekazuje lektura – ponadczasowe.
Kilka cytatów:
“Prawość. Pomyślałam sobie, że to piękne słowo, ale ludzie już nie używają go zbyt często.” [1]
“Mój tata mówi, że musimy żyć według własnych standardów i wierzeń, bez względu na to, co robią inni ludzie temu światu lub nawet nam, bo inaczej żylibyśmy według ich standardów.” [2]
“Próbować tam, gdzie jest mało nadziei, jest pięknym rodzajem głupoty.” [3]
“Możesz tylko kroczyć naprzód i być najlepszą osobą, jaką potrafisz.” [4]
“Dlaczego ludziom zawsze się wydaje, że złe, mroczne rzeczy są prawdziwsze i ważniejsze niż te, które nas podnoszą na duchu i dają poczucie, że warto żyć?” [5]
[1] Isobelle Carmody, “Alyzon Whitestarr”, Random House, New York 2005, s. 177, tłum. L.
[2] Tamże, s. 184.
[3] Tamże, s. 185.
[4] Tamże, s. 199.
[5] Tamże, s. 403.