Dostałam zaproszenie od Claudette do blogowego łańcuszka. Jakiś czas temu była już podobna zabawa, ale widzę, że pytania się nie powtarzają, więc z przyjemnością wezmę udział.
1. Czy przywiązujesz się bardzo mocno do posiadanych książek, czy też pożyczasz je bez problemu znajomym, a nawet oddajesz, jeżeli danej osobie wyraźnie na tym zależy?
No niestety, jestem bardzo chciwa, jeśli chodzi o książki. Owszem, pożyczam, kiedy ktoś mnie poprosi, bo przecież głupio odmówić, ale sama rzadko wychodzę z taką inicjatywą. Lubię mieć je w jednym miejscu i cieszyć nimi oko. No trudno, taki już książkowy fioł 
2. Z jakim literackim bohaterem/bohaterką identyfikujesz się najmocniej i dlaczego?
Pytanie trochę jak na rozprawkę w gimnazjum
Nie ma takiego bohatera. Może jeszcze nie poznałam, nie wiem.
3. Czy są jakieś miejsca (rzeczywiste, bądź nierzeczywiste) do których lubisz się przenosić za pomocą książek?
Uwielbiam książki o Paryżu przełomu wieków i początkach XX wieku, o bohemie artystycznej i twórczej atmosferze tamtych lat. Chętnie też przenoszę się z Thursday Next do jej świata, czy to ‘rzeczywistego’, czy fikcyjnego. Oba są równie fascynujące w książkach Fforde’a. Ostatnio nabieram ochoty na literackie podróże po Indiach.
4. W kinach wyświetlany jest bardzo zachwalany film będący adaptacją znanej powieści, na który pragniesz się wybrać. Jednocześnie masz ogromną chęć na przeczytanie powieści. Czy kroki swe skierujesz najpierw do najbliżej księgarni/biblioteki, czy też do kina?
Różnie to bywa. Zdecydowanie wolę najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem zobaczyć film, ale nie zawsze mi się to udaje. Zdarza mi się w pierwszej kolejności zobaczyć ekranizację, nad czym zazwyczaj ubolewam, ale nie rwę włosów z głowy. Za to na pewno nie wybiorę się na “Alicję w Krainie Czarów” Burtona bez wcześniejszego przypomnienia sobie książkowego wydania.
5. Wybierasz się w długi, dwudziestogodzinny lot. Możesz zabrać skończoną liczbę książek na pokład samolotu, gdyż limit bagażu to tylko 5 kg. Czy postawisz na kilka, a nawet kilkanaście cieniutkich książeczek (może jakiś opowiadań, opowiastek, króciutkich powieści), czy też na wielkie tomiszcza, ale tylko w dwóch egzemplarzach?
Stawiam na tomiszcza! Nie zawsze lubię zaczynać nową książkę tuż po przeczytaniu poprzedniej, zazwyczaj czekam do następnego dnia. A na długą podróż samolotem zdecydowanie bym wolała zatopić się w lekturze, poznać bohaterów i zżyć się z nimi (lub nie). Gdybym miała lecieć dzisiaj, to wzięłabym “Hakawatiego”, który leży na półce i zerka błagalnie kusząc piękną okładką.
Ja do zabawy zapraszam każdego, kto tylko ma ochotę
Można odpowiedzieć na dowolne pytania.