Świątynia oświetlona z okazji Navratri
Kalendarz hinduski obfituje w różnego rodzaju święta. Choć religijny zapał i rozmach różnią się od stanu do stanu, to nawet najskromniej obchodzone obrzędy dla przybysza z Europy są niezwykle interesujące. Jesienne Navratri trwało od 28 września do 5 października. Święto związane jest z kultem bogini Matki i różnymi jej wcieleniami. Pierwsze trzy dni są poświęcone Durdze – bogini Wojowniczce, która dosiada lwa, a w każdej ze swych 10 dłoni dzierży inną broń. Kolejne trzy dni skupiają się na Lakshmi, córce Durgi, bogini dobrobytu i bogactwa, ubranej w złoto. Ostatnia faza Navratri związana jest z Saraswati, kolejną córkę Durgi, boginią wiedzy ubraną w mleczne szaty i dosiadającą łabędzia. Obecność posążków Saraswati w szkołach jest tak naturalna, jak tablica na ścianie.
Podczas Navratri można przyjąć dość surowy post, do potraw nie można dodawać soli ani jakichkolwiek przypraw, co dla Hindusów musi być wyjątkowo trudne. Podczas tych 9 dni restauracje oferują specjalne postne menu.
Typowe przedstawienie Durgi wraz z jej dziećmi
Bezpośrednio z Navratri połączona jest Durga Puja, którą z największym zapałem obchodzi się przez 4 w Bengalu Zachodnim. Obrzędy w Punjabie należą do zdecydowanie skromniejszych i słysząc historie koleżanki z Kalkuty miałam ochotę wybrać się do jej rodzinnego miasta i wraz z tłumem obchodzić święto Durgi. Bengalskie pandale, tymczasowe miejsca kultu zbudowane z prefabrykatów (których tematem przewodnim był nawet Titanic i… Harry Potter!) w Chandigarh zostały zastąpione zwykłymi namiotami, w których centralną figurą jest oczywiście Durga, a towarzyszą jej córki: Lakshmi i Saraswati oraz synowie: Ganesz i Kartik. Tymczasowe namioty powstawały w najmniej oczekiwanych miejscach – wciśnięte w przejście między dwoma budynkami czy uniemożliwiające wejście do jednego z 3 sklepów w okolicy.
Durga pod postacią Kali w jednej ze świątyń














ostatnie zdjecie jest super!!! a do jakiego indyjskiego miasta wyjechalas, jesli mozna spytac?
pozdrawiam serdecznie
AskaG, witam na blogu, bo chyba pierwszy raz Cię tu widzę? Jestem w Chandigarh, żadna tajemnica. Również pozdrawiam
a tak, trafilam tu kiedys przypadkiem i spodobalo mi sie
w takim razie mieszkam 400km od Ciebie, tylko ze w PAkistanie
AskaG, witam i się cieszę
A co robisz w Pakistanie, jeśli można spytać?
mieszkam w Sialkot, z moim paki mezem i 2 coreczkami
AskaG, o! A prowadzisz może jakiegoś bloga, w którym piszesz o swoim życiu? Bo ja mam milion pytań w głowie już i bardzo jestem ciekawa
http://mojedwaslonca.blogspot.com/
pytaj smialo