Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

“Monsunowe wesele” – reż. Mira Nair Czerwiec 13, 2011

Filed under: Indie,Obejrzane — Lilithin @ 12:22
Tags:

Postanowiłam nie pisać o filmach na blogu. Od każdej reguły jest jednak wyjątek i dziś nim jest znana produkcja Miry Nair sprzed 10 lat pt. “Monsunowe wesele”, którą obejrzałam dziś drugi raz, ale na pewno jeszcze do niego wrócę.

Fabuła obraca się wokół tradycyjnego ślubu w jednej z delhijskich rodzin. Lalit organizuje dla swojej córki Aditi wielkie wesele, na które zjechać ma się rodzina z całego świata. Aditi nie zna swojego małżonka, na jej wyraźnie życzenie rodzice zadbali o aranżowane małżeństwo. Dziewczyna chce zapomnieć o romansie ze swoim żonatym szefem. I choć tytułowe wesele jest głównym wątkiem, mnogość i trafność wątków pobocznych jest uderzająca.

W filmie w niezwykle delikatny sposób ukazane są bolączki społeczeństwa indyjskiego. Lalit ma problemy finansowe, ale aby wyprawić porządne wesele zaciąga pożyczki słysząc komentarze kolegów, którzy cieszą się, że nie mają córki i problemy z tak wielkimi wydatkami ich ominą. Lalit nie dorobił się wielkich pieniędzy, nie wyemigrował do Stanów czy Australii, całe życie spędził w Indiach poświęcając się swojej rodzinie. W filmie pokazane są również zmagania młodszego brata Aditi, Varuna, który nie znajduje akceptacji w oczach ojca chcąc zostać kucharzem. Także jego zainteresowanie muzyką i tańcem powoduje pewien konflikt na linii ojciec-syn, Lalit wymaga od niego bardziej ‘męskich’ zajęć. “Monsunowe wesele” porusza również problem Hindusów wyjeżdżających do innych krajów w celach edukacyjnych czy zawodowych. Kuzyn Aditi, Rahul, przyjechał na ślub z Melbourne i niewiele wie o indyjskich zwyczajach, nie potrafi tańczyć w rytm indysjskiej muzyki, co spotyka się z komentarzem: “You’re such a bloody foreigner”. Jest też aboslutnie magiczny wątek rodzącego się uczucia między organizatorem przyjęcia, Dubey a służącą rodziny, Alice. Cała akcja wtedy zwalnia, kolory wydają się bardziej nasycone a atmosfera nabiera bajkowości. Nie sposób nie wspomnieć o traumatycznych wspomnieniach kuzynki Aditi, które znajdują upust dopiero po wielu latach, kiedy w niebezpieczeństwie znajduje się inna osoba z rodziny…

Wszystko to opowiedziane jest jakby mimochodem, bardzo naturalnie i dyskretnie. Oglądając film miałam wrażenie, że oglądam pamiątkę z prawdziwego wesela. Sceny wspólnego śpiewu w domu przy stole czy podczas ozdabiania rąk mendhi należą do moich ulubionych. Płynie z nich wielka radość i pozytywna energia oraz wiara w to, że jednak z rodziną nie tylko wychodzi się dobrze na zdjęciach. Muzyka momentami tradycyjna, a chwilami z domieszką elektronicznych rytmów idealnie dopełniała obrazu Indii pełnych kontrastów, a zdjęcia z ulic Delhi dodały jeszcze autentyczności.

Wspaniały film. Porusza poważne tematy w naturalny, nienapuszony sposób i niesie ogromną dawkę pozytywnych emocji. Jeśli oddaje prawdziwą atmosferę Indii, to już się zakochałam w tym kraju.

 

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.