Przyznam szczerze, że gdy zobaczyłam okładkę tej książki, załamałam ręce i spodziewałam się najgorszego. Przypomniałam sobie jednak jakże odpowiednie w tej sytuacji angielskie powiedzenie don’t judge a book by its cover, czyli dokładnie nie osądzaj książki po okładce, i zasiadłam do lektury.
Jak zasiadłam, tak przepadłam. Nie było tak źle, jak się spodziewałam. Opowieść skupia się na Sophie Mercer, która po kilkunastu przeprowadzkach i zmianach szkół trafia do Hekate Hall, zwanego przez uczennice Hex Hall, czyli szkoły dla czarodziejek, elfów, zmiennokształtnych oraz jednego wampira, a właściwie wampirzycy, która jest jednocześnie współlokatorką Sophie. Dziewczyna musi się przystosować do nowych warunków, a nie jest to łatwe, jako że wychowywała się w rodzinie niemagicznej. Nie ułatwia tego niezwykle przystojny Archer ani morderstwa kilku uczennic.
Nie jest to literatura wysokich lotów, nie sądzę też, aby nauczyła czegokolwiek młodych czytelników, ale czyta się błyskawicznie. Zadurzenie w Archerze i opisy jego pięknej sylwetki działały mi wprawdzie nieco na nerwy, ale miłość nie jest głównym wątkiem powieści. I bardzo dobrze. Tło wydarzeń jest z pewnością bogatsze niż w “Zmierzchu”, co również przemawia na korzyść książki. Podobał mi się też nieco zadurzony w sobie Lord Byron jako wampir wykładający literaturę, choć można było nieco rozwinąć jego wątek. Tylko która nastolatka miałaby wtedy ochotę na tę powieść? Ogólnie – przyjemne, choć nie wolne od wad czytadło. Nie byłby to mój pierwszy (ani nawet drugi) wybór wśród książek dla nastolatek, ale też nie rwałabym włosów z głowy, gdyby bliska mi nastolatka sama wybrała “Dziewczyny z Hex Hall”.
Książkę sprezentowało mi Wydawnictwo Otwarte, a więcej na jej temat można znaleźć tutaj. Jeśli ktoś ma ochotę zdobyć egzemplarz książki dla siebie (zostanie on wysłany przez wydawnictwo), zapraszam do udziału w konkursie. Warunkiem wzięcia udziału w losowaniu jest wymienienie przynajmniej dwóch znanych czarodziejek z literatury. Czas do środy, 8.09, do godz. 10. Losowanie odbędzie się tego samego dnia.





Dawno nie czytałam żadnej książki dla młodzieży (pomijając moje nieszczęsne spotkanie z 














