Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Księżyc w nowiu” – Stephanie Meyer Maj 23, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 19:03
Tags:

Tak, wpadłam w tryby marketingowej machiny i dałam się ponieść szaleństwu zwanym Stephanie Meyer i saga „Zmierzchu”. Nie jest to powód do dumy, oj nie, ale na własnej skórze się przekonałam o wartości wampirzej historii. Gdyby nie fakt, że przez przypadek znalazłam „Księżyc w nowiu” w bibliotece, pewnie pozostałabym w słodkiej nieświadomości. Po kilku ostatnich lekturach potrzebowałam jednak czegoś lekkiego, odmóżdżającego, czegoś, co wymaga od czytelnika minimalnych procesów myślowych.

Muszę przyznać, że te wymagania „Księżyc w nowiu” spełnił doskonale. A nawet zaoferował mi więcej: irytację pomieszaną z szałem, ciągłą walkę ze sobą – rzucić tę książkę w trąbę czy nie, niesmak, że marnuję czas na coś takiego, zdegustowanie, że to kiepska książka, a jednak czytam i czytam…

Główna bohaterka Bella wywoływała we mnie całą paletę emocji – miałam ochotę krzyczeć: „dziewczyno, weź się w garść!”, niejednokrotnie w myślach dawałam jej po twarzy, myślałam też o uduszeniu, brutalnym potrząśnięciu i strzeleniu w łeb (ale to już sobie, nie Belli). Udręczona po odejściu ukochanego, zapłakana, pozbawiona chęci życia, odcinająca się od przyjaciół dziewczyna to nie ktoś, kto wzbudza we mnie ciepłe uczucia. I te jej ciągłe porównania swojej sytuacji do „Romea i Julii”. Oj, ile ja się nazgrzytałam zębami… Poza tym, ja tej miłości między Bellą a Edwardem kompletnie nie rozumiem. Za co ona go kocha? Za to, że jest posągowo piękny? Dlaczego rzuca wszystko i rusza mu na ratunek? Za to, że weźmie ją na plecy i popędzą razem w zawrotnym tempie gdzieś w góry? Nie przemawia to do mnie. Rozumiem, że trzynastolatki mogą się tym zachwycać, ale gdzieś mi tam kołatała myśl, że ja w tym wieku czytałam Musierowicz, która przemycała jakieś wartości w swoich powieściach. Skoro teraz trzeba Meyer, żeby zachęcić młodzież do czytania, to jest to trochę niepokojące.

Jako lektura lekka i łatwa, „Księżyc w nowiu” się sprawdził. Jako przyjemna – już niekoniecznie. Czasami potrzebny jest taki mało ambitny przerywnik w czytaniu, ale wierzę, że w tej kategorii znajdzie się wiele więcej i wiele lepszych książek niż te autorstwa Meyer. Albo Meyer, ale w oryginale, a nie w tym fatalnym tłumaczeniu, które zasługuje na osobny wpis…

 

4 Responses to “„Księżyc w nowiu” – Stephanie Meyer”

  1. agnes_adv Says:

    Rozwialas moje rozterki🙂 Tyle osob mnie zachecalo mowiac, ze tez nie chcialy czytac, ale jak zaczely to byly zachwycone. Otoz czytajac o takiej boahterce chyba pierwszy raz w zyciu rzucilabym ksiazka o sciane.

    Dzieki.

  2. L. Says:

    Polecam się na przyszłość😉

  3. […] Dawno nie czytałam żadnej książki dla młodzieży (pomijając moje nieszczęsne spotkanie z “Księżycem w nowiu”) i chyba już zapomniałam, jaką frajdą może być taka lektura. Dający się lubić bohaterowie, […]

  4. Narcissa Says:

    Twilight was good. New Moon was better. I only wonder how good the next Twilight movie will be… I mean can it be worse. According to this quiz, it’s supposed to be terrible http://twilight-quiz.blogspot.com


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s