Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Księżyc i miedziak” – William Somerset Maugham Maj 24, 2009

Filed under: Malarskie i/lub paryskie klimaty,Przeczytane — Lilithin @ 00:18
Tags: ,

ksiezyc i miedziak

Wbrew usilnym staraniom, nie potrafię sobie przypomnieć książki mającej mniej niż 300 stron, którą bym czytała przez okres dłuższy niż tydzień. „Księżyc i miedziak” niespodziewanie zajął mi 8 dni.

Mam mieszane odczucia w stosunku do tej książki. Powieść, której głównym bohaterem jest Karol Strickland (w domyśle: Paul Gauguin) i jego malarskie życie po odejściu od rodziny jakoś mnie nie porwała. Głównym winowajcą jest tu postać narratora, młodego literata, częstego gościa w domu Stricklandów na zaproszenia pani Strickland, która była „jednym z najbardziej nieszkodliwych łowców znakomitości” * Jego wspomnienia o malarzu sa fragmentaryczne, niepełne, często bazujące na pogłoskach, plotkach i opowieściach osób trzecich. O samym narratorze nie wiemy za wiele – jest literatem, na prośbę porzuconej kobiety udaje się do Paryża i widzi tam determinację malarza. Tu na kilka lat narracja się urywa, by ponownie powrócić do Paryża, a potem jeszcze na Haiti, gdzie narrator zjawia się już po śmierci Stricklanda.

Rozumiem, że głównym motywem powieści nie jest narrator i jego sprawy, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jego postać nie jest do końca dopracowana. A może po prostu czegoś innego oczekiwałam od tej książki. Ciekawa za to jest kreacja malarza – człowieka oderwanego od materialnego świata, dla którego sztuka staje się nadrzędnym celem życia. Po odejściu od żony zamieszkuje w podrzędnym hotelu, nierzadko głoduje i nie martwi się tym, że jeszcze nie potrafi malować. Nie zależy mu na pochwałach, opinii innych, pieniądzach czy kobietach:

„- Powiadam panu, że muszę malować. Nie mogę inaczej. Kiedy człowiek wpada do wody, to nieważne jak pływa, dobrze, czy źle. Musi się z niej wydobyć, bo inaczej się utopi.

W głosie jego brzmiała prawdziwa pasja; wbrew sobie byłem pod jej wrażeniem. Wydawało mi się, że wyczuwam w nim jakąś gwałtowną siłę, która się szamoce w jego duszy. Sprawiało to wrażenie czegoś bardzo mocnego, przemożnego, co owładnęło nim wbrew jego woli.” **

Postać malarza owładniętego pasją tworzenia, wręcz oderwanego od zmysłowego świata, który zostawił wygodne mieszczańskie życie i podążył za swoim marzeniem była właściwie jedynym powodem, dla którego postanowiłam przeczytać „Księżyc i miedziak” do końca. Książka dla wytrwałych.

—-

* William Somerset Maugham, „Księżyc i miedziak”, tłum. Jadwiga Olędzka, wyd. Świat Książki 2007, s. 21.

** Tamże, s. 57.

Wbrew usilnym staraniom, nie potrafię sobie przypomnieć książki mającej mniej niż 300 stron, którą bym czytała przez okres dłuższy niż tydzień. „Księżyc i anioł” niespodziewanie zajął mi 8 dni.

Mam mieszane odczucia w stosunku do tej książki. Powieść, której głównym bohaterem jest Karol Strickland (w domyśle: Paul Gauguin) i jego malarskie życie po odejściu od rodziny jakoś mnie nie porwała. Głównym winowajcą jest tu postać narratora, młodego literata, częstego gościa w domu Stricklandów na zaproszenia pani Strickland, która była „jednym z najbardziej nieszkodliwych łowców znakomitości” * Jego wspomnienia o malarzu sa fragmentaryczne, niepełne, często bazujące na pogłoskach, plotkach i opowieściach osób trzecich. O samym narratorze nie wiemy za wiele – jest literatem, na prośbę porzuconej kobiety udaje się do Paryża i widzi tam determinację malarza. Tu na kilka lat narracja się urywa, by ponownie powrócić do Paryża, a potem jeszcze na Haiti, gdzie narrator zjawia się już po śmierci Stricklanda.

Rozumiem, że głównym motywem powieści nie jest narrator i jego sprawy, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jego postać nie jest do końca dopracowana. A może po prostu czegoś innego oczekiwałam od tej książki. Ciekawa za to jest kreacja malarza – człowieka oderwanego od materialnego świata, dla którego sztuka staje się nadrzędnym celem życia. Po odejściu od żony zamieszkuje w podrzędnym hotelu, nierzadko głoduje i nie martwi się tym, że jeszcze nie potrafi malować. Nie zależy mu na pochwałach, opinii innych, pieniądzach czy kobietach:

„- Powiadam panu, że muszę malować. Nie mogę inaczej. Kiedy człowiek wpada do wody, to nieważne jak pływa, dobrze, czy źle. Musi się z niej wydobyć, bo inaczej się utopi.

W głosie jego brzmiała prawdziwa pasja; wbrew sobie byłem pod jej wrażeniem. Wydawało mi się, że wyczuwam w nim jakąś gwałtowną siłę, która się szamoce w jego duszy. Sprawiało to wrażenie czegoś bardzo mocnego, przemożnego, co owładnęło nim wbrew jego woli.” **

Postać malarza owładniętego pasją tworzenia, wręcz oderwanego od zmysłowego świata, który zostawił wygodne mieszczańskie życie i podążył za swoim marzeniem była właściwie jedynym powodem, dla którego postanowiłam przeczytać „Księżyc i miedziak” do końca. Książka dla wytrwałych.

* William Somerset Maugham, „Księżyc i miedziak”, tłum. Jadwiga Olędzka, wyd. Świat Książki 2007, s. 21.

** Tamże, s. 57.

 

3 Responses to “„Księżyc i miedziak” – William Somerset Maugham”

  1. VDowgird Says:

    Super książka!!!

  2. VDowgird Says:

    Super książka!

  3. Anonim Says:

    czytałam tę książkę kilkakrotnie, to jedna z tych, do których chętnie wracam..polecam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s