Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Śnieg w Wenecji” – Nicolas Remin Maj 24, 2009

snieg w wenecji

Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jestem znawczynią, ani wielką fanką  kryminałów. „Śnieg w Wenecji” zainteresował mnie jednak miejscem akcji i pozytywnymi recenzjami, które o nim przeczytałam (np. tu http://ksiazki24.blox.pl/2008/11/Snieg-w-Wenecji-Nicolas-Remin.html). A dzięki autorce powyższej recenzji było mi dane przenieść się do Wenecji z roku 1862, za panowania Habsburgów.

Na pokładzie parowca znaleziono ciało. A właściwie dwa ciała. Jedno należy do cesarskiego kuriera, a drugie do portowej dziewczyny. Śledztwo początkowo prowadzi komisarz Tron, ale przejmują je władze cesarskie, co wzbudza dodatkowe wątpliwości i podejrzenia. Niezależnie od Trona sprawą interesuje się też przebywająca w Wenecji cesarzowa Sissi. Tyle o fabule, więcej zdradzać nie należy, aby nie zepsuć lektury potencjalnemu czytelnikowi.

„Śnieg w Wenecji” czytało mi się bardzo z wielką przyjemnością. Narracja jest poprowadzona zgrabnie, tło historyczne zostało ukazane z dużą precyzją. Włosi nie pałali miłością do Austriaków, co skrzętnie wykorzystał pułkownik Pergen, twierdząc, że szykuje się zamach na cesarzową. Remin ukazuje również trudną sytuację starych arystokratycznych rodów – konieczność wyprzedawania dzieł dawnych mistrzów (lub ich kopii) będących w rodzinie od pokoleń, wynajmowanie pięter obcym osobom, zrezygnowanie ze służby, brak funduszy na dostateczne ogrzanie wszystkich pomieszczeń czy też pragnienie utrzymania statusu rodziny za wszelką cenę – matka Trona zamiast naprawić dach, wolała wyprawić wielki bal karnawałowy.

„Tron zastanawiał się czasem, jak contessie udaje się utrzymać co roku wrażenie względnego dostatku. Żaden gość wchodzący schodami do sali balowej nie mógł bowiem przeoczyć kruszących się murów, tynku odpadającego od sufitu ani grubych na palec szczerb w balustradzie. Tym większe było więc wrażenie po wejściu do Sali balowej, w której płonęło ponad trzysta świec […]. Ci, którzy zaproszenie na bal Tronów otrzymali pierwszy raz, mimowolnie stawali w progu, rozdziawiając usta w niemym zachwycie.”*

Jesteśmy również świadkami wprowadzenia gazowego oświetlenia do Wenecji, a także poznajemy cesarzową z takiej strony, z jakiej nie znali jej poddani, co czasami stanowi element humorystyczny „Śniegu w Wenecji”. Do tego dochodzą opisy zwodniczych weneckich uliczek, wspomnianego już balu i tajemniczy morderca.

„Śnieg w Wenecji” to pierwszy tom cyklu o komisarzu Tronie. Kolejny, „Weneckie zaręczyny”, ma się ukazać w listopadzie przyszłego roku. Już czekam na niego z niecierpliwością. Lektura idealna na nudny, zimowy wieczór.

—–

* Nicolas Remin, „Śnieg w Wenecji”, tłum. Joanna Filipek, Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008, s.196.

Advertisements
 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s