Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

O audiobookach rzecz Czerwiec 14, 2009

Filed under: Off topic — Lilithin @ 12:23

Niedawno obejrzałam „Drogę do szczęścia”.  Film zrobił na mnie ogromne wrażenie (swoją drogą, sądzę, że właśnie za rolę April Wheeler Kate Winslet powinna dostać Oscara, a nie za „Lektora”) i zapragnęłam przeczytać książkę, ale koniecznie w oryginale. Człowiek lubi sobie kompikować życie. Po polsku byłoby pewnie w każdej księgarni, po angielsku sprawa już się skomplikowała. Z braku laku zdobyłam audiobooka (proszę zwrócić uwagę na siłę mej desperacji – nie chciałam czekać tydzień na wysyłkę z allegro, musiałam to mieć już).

Niby jest świetnie – mogę sobie słuchać idąc do sklepu, robiąc zakupy, w drodze do pracy. Poznaję książkę w sytuacjach, w których normalnie byłoby to niemożliwe (wprawdzie mając naście lat chodziłam po ulicach czytając Sapkowskiego, ale to już nie te lata na takie przygody). Dobrze mi się słucha, lektor czyta wyraźnie i moduluje głos, kiedy trzeba, choć ma jakąś dziwną manierę, w wymawianiu niektórych słów, muszę się jeszcze temu dokładniej przysłuchać. Chodzę sobie więc ulicami, wielce z siebie zadowolona, że nie marnuję czasu, że czytam, nawet, kiedy tego nie widać. Że zamiast rozglądać się bezsensownie dookoła, poznaję kawałek dobrej literatury. Myśli jednak co jakiś czas zawsze mi uciekają. Nagle uświadamiam sobie, że nie za bardzo wiem o co chodzi i zaczyna się przewijanie. Jest jeszcze jeden problem – nie widzę narracji. Jakoś mi to przeszkadza. Jeszcze mam wrażenie, że prawie nic nie pamiętam z tego, co usłyszałam.

Nie wiem teraz, czy słuchać dalej, czy sobie darować. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę niewiele daje mi taka lektura i że bardzo dużo tracę nie widząc tych wszystkich zdań, akapitów, rozdziałów. A Wy? Słuchacie audiobooków? Może zasugerujecie jakieś ćwiczenia na dyscyplinę intelektualną, żeby myśli skupiały się na książce 😉  ?

Advertisements
 

30 Responses to “O audiobookach rzecz”

  1. KrzysztofUW Says:

    Dobrze wykonany audiobook nie jest zły, ale jak sama zauważyłaś, podobnie jak w przypadku książki, należy być „odseparowanym” od „reszty świata”, szczególnie jeżeli jest to bardziej ambitna pozycja.
    W związku z powyższym zawsze z uśmiechem przyjmuję zapewnienia osób, które rzeczą, że audiobook jest dobry dla osób, które nie mają czasu. Można słuchać w podróży, w korkach itp. Niestety, ale jest to raczej „gadanie dla gadania”. Robiąc kilka czynności naraz mało która osoba jest w stanie skoncentrować się na treści płynącej z głośników.
    W efekcie z audiobookiem trzeba siąść jak z książką.

    Audiobook audiobookiem, ale ja osobiście uwielbiam słuchowiska radiowe, istna wirtuozeria. Kilka aktorów, udźwiękowienie, zupełnie inny (lepszy) klimat. Wspaniała sprawa. Nie ma co porównywać, szkoda tylko, że słuchowisk tak mało powstaje.

  2. Joanna Says:

    Zgadzam się z wypowiedzią powyżej, że słuchowiska są wspaniałe. Jestem nocnym markiem, dlatego często, gdy wszyscy już śpią, włączam radio i szukam jakichś. Polskie Radio przoduje, nawet na normalne audycje czekam do 00.00 i słucham do 3.00 nad ranem.

    Z audiobookami kojarzy mi się śmieszny incydent; w drugiej klasie liceum omawialiśmy „Pana Tadeusza”. Grono leniwców przegrywało audiobooki i cieszyło się, że czas zaoszczędzi. Czytając, łyknęłam to w 3 godziny, w umiarkowanym tempie, natomiast audiobook trwał 22 godziny. Chyba nie przykładali się do słuchania, bo na lekcji powstawały różne kwiatki – a to Napoleon chciał nam Polskę zabrać i ograbić, a to z Moskalami się bratał…

    Dla mnie w słuchaniu nie ma klimatu – z książką siadam wygodnie, dobra herbata na stoliku, zapach papieru i sam widok druku. Wrażenia niezapomniane.

    Dyscyplina intelektualna – liczenie wstecz od 1589 przy jednoczesnym wystukiwaniu rytmu raz-dwa-raz-dwa-trzy 😉

  3. Ja słucham tylko w drodze do pracy. Chodzę boczną drogą, nic mnie nie rozprasza, ale idę tylko 15 minut, skutkiem czego wysłuchanie książki zajmuje mi bardzo dużo czasu;)

  4. Inblanco Says:

    Słucham audiobookow mniej więcej od 2 lat. Początki miałam identyczne jak Ty – trudność w skupieniu, ciagłe przewijanie bo kompletnie nie wiedziałam, co się stało itd. Mogłam słuchac tylko i wyłacznie bedąc skupioną na głosie lektora.
    Potem zaczęłam sobie przy tym układac puzzle czy haftować.
    I tak, krok po kroku, doszłam do tego, że codziennie przy sprzataniu, gotowaniu, myciu naczyń itd. zawsze słucham jakiegoś audiobooka. Nie rozpraszają mnie te czynności, często mechanicznie wykonywane, więc dla mnie to idealne rozwiązanie.
    Jednak są książki, które muszę „widzieć”. Muza wydała prawie całego Murakamiego w wersji audio, ale ja kompletnie tego nie potrafię sobie wyobrazić…
    Najczęściej sięgam po kryminały, lit. młodzieżową czy obyczajową. Ale wysłuchałam także „Imię Rózy” na przemian z lekturą własną i byłam zachwycona. „Imperium” Kapuścińskiego też się znakomicie słucha.
    Bez audiobooka nie wyobrażam już sobie żadnego dnia 🙂

  5. nutta Says:

    Ja z audiobookami nie mam większego doświadczenia, ale lubię słuchowiska radiowe. Myślę, że na początku lepiej słucha się jakiejś lżejszej literatury, kryminałów.

  6. mandżuria Says:

    Ja audiobook traktuję chyba jakoś zupełnie inaczej niż książkę. To nie jest dla mnie książka po prostu. Czasem lubię czegoś posłuchać, w samochodzie słuchowisko radiowe nie jest złe. Ale głównie przyzwyczajona jestem do robienia czegoś przy słuchaniu np. muzyki czy radia i nie potrafię się skupić. Książki wolę czytać, zdecydowanie.

    Podoba mi się u Ciebie, tyle rzeczy z przeczytanych przez Ciebie są na mojej niekończącej się liście! Dodaję u siebie linka 🙂

  7. ninga Says:

    Miałam takie same odczucie na temat Oskara K. Winslet i jej roli w takim sobie „Lektorze” i świetnej „Drodze do szczęścia”.
    Audiobooków słucham, ale przy drutach czy innych tego typu czynnościach. Chodząc po mieście nie – za dużo się dzieje obok.

  8. Aklat Says:

    Ja lubie słuchać audiobooki przed snem, Genialnie mi się słuchało i Dzieci z Bullerbyn i Rękopis znaleziony w Saragossie, nad którym nawet kilka razy zasnęłam, i rano budziłam się z rozładowanymi bateriami mp3 😉 A i sny miałam ciekawsze niż zwykle.
    Poza tym wieczorem nic nie rozprasza, ale lektura musi byc odpowiednia, i lektor 😉

  9. moni Says:

    a ja głupia katowałam się kursami angielskiego na mp3 w drodze do pracy, jak można przyjemniej (teraz właśnie pukam się w czoło z tego powodu) :-/

  10. Lilithin Says:

    Krzysztofie, witam na blogu. I właśnie masz rację – łatwiej słuchać w domu, w fotelu.

    Joanno, po północy już bym nie miała siły na żadne słuchowisko 😉 A audiobooki wiadomo, że zajmują więcej czasu. Szybciej się czyta, niż mówi na głos.

    Prowincjonalna nauczycielko, zawsze to coś.

    Inblanco, właśnie po ciuchu czekałam na jakąś Twoją wypowiedź, wiedząc, że słuchasz dość dużo. Pozostaje nadzieja, że jeszcze się w to wdrożę.

    Nutto, faktycznie, może lepiej zacząć od czegoś lekkiego.

    Mandżurio, cieszę się niezmiernie 🙂

    Ningo, cieszę się, że nie jestem odosobniona w swojej opinii. W „Lektorze” miałam wrażenie, że ona wcale nie miała tam możliwości wykazać się swoimi umiejętnościami.

    Aklat, jednej nocy słuchałam przed snem i śniło mi się owszem coś ciekawego, ale wcale nie miałam na taki sen ochoty 😉

  11. Lilithin Says:

    Moni, nie wiem, dzięki audiobookom to chyba można tylko jakoś wymowę sobie zakodować w głowie. Nie wyobrażam sobie, aby pomogło to w samej nauce języka. No chyba, że jesteś słuchowcem. Ja bym musiała mieć to przed oczyma jednak. Czytanie po angielsku dużo mi pomogło.

  12. moni Says:

    🙂 Lilithin właśnie o wymowę i słownictwo mi chodziło, bo nic innego nie przyswoiłabym w „rozgadanym” autobusie do pracy (ten pan „w moich uszach” tłukł ciąg wyrazów, a potem jakaś wesoła grupka używała ich na radosnych przyjęciach czy też w wesołej atmosferze pracy 🙂 ) słuchając audiobooków przynajmniej „poznawałbym” książki – przyjemne z pożytecznym … ale „rozgadany” autobus już mnie nie dotyczy 🙂

  13. Lilithin Says:

    No to jak najbardziej 🙂 Heh, radosna grupka przyjęciowa lub w pracy, nie brzmi to zbyt ciekawie 😉 Czyżbyś dorobiła się własnego środka motoryzacji, że autobus już Cię nie dotyczy? Albo zmieniłaś pracę na bliższą? W każdym razie na pewno lepiej słuchać w spokojniejszym miejscu 🙂

  14. moni Says:

    No tak bo do tych konwersacji radosnej grupki trzeba dołożyć dźwięki typowe dla spotkań radosnych grupek, typu stukanie kieliszków, zgrzytanie sztućców czy też mlaskanie! natomiast dialogi w „wesołej atmosferze pracy” jak wiadomo bywają nieszczere – co jednak nie wpływa na naukę języka. Lilithin mnie już rozmowy w pracy, szczere czy nie, nie dotyczą – pracę i codzienne godzinne dojazdy „rozgadanym” (tudzież śpiąco-chrapiącym) autobusem zmieniłam na DOM 🙂

  15. Jak byłam mniejsza to uwielbiałam łuchac bajek na kasecie, nawet sobie przewijałam co lepsze fragmenty. Kubuś Puchatek, pamiętam, był moim faworytem. Od jakiegoś czasu też szykuję się, żeby sprawdzic audiobooka ale w sumie boję się właśnie, że w pewnym momencie się wyłączę i tyle z tego będzie. Poza tym, czy ksiązkę przesluchaną mozna uznac za „przeczytana”?

  16. liritio Says:

    Spróbuj słuchać podczas sprzątania (o ile sprzątasz). Ja nie lubię audiobooków, bo wkurza mnie zwykle intonacja, głupie tempo itd., ale kilku książek wysłuchałam podczas mycia naczyń, odkurzania, mycia okien i tego typu cudownych zajęć. Bo jak nic nie robiłam, to albo przy audiobooku zasypiałam, albo odpływałam, tak czy siak nic z tego nie było. A podczas mycia wanny treść wchodzi jak ta lala 🙂

  17. net.a.a Says:

    Kate w „Drodze do szczęścia” była genialna, zgadzam się 🙂 ale jeszcze nie mam porównania do „Lektora”, nie czytałam i w związku z tym i od filmu trzymam sięz daleka 😉 zresztą od audiobooków też ;)) próbowałam ze trzy razy, ale nijak nie jestem w stanie się na słuchaniu skupić i podobnie jak Ty, nic z tego słuchania nie pamiętam 😀 wolę sama sobie poczytać 🙂

  18. Queen of the Grubs Says:

    Ja lubię ogromnie audiobooki, ale słucham tylko gdy mam książkę przed nosem. Może to dziwić, ale z racji, że czytam wyłącznie po angielsku, to czasem lubię jak ktoś z fajną wymową i akcentem „mówi” w mojej głowie, gdy ja podążam oczami za tekstem. (^_^)

    Co do „Drogi”, to akurat czytam tą powieść. Język jest zachwycający – bogaty, pełny, obfity w zachwycające słowa. Niestety z powodu pewnej „przeszkody” (dwa okrutne słowa: B.A.) na razie nie mogę skończyć tej książki. Czekam na pierwszy wolny dzień…

  19. Lilithin Says:

    Moni, w takim razie gratuluję takiej zmiany 🙂

    Papierowa latarnio, jak byłam młodsza, to nawet nie wiedziałam o istnieniu takich bajek, chyba wtedy ich jeszcze nie było! Też się właśnie zastanawiałam jak traktować „wysłuchaną” książkę…

    Liritio, owszem, sprzątam. Wolę latać ze ścierką niż gotować 😉 Następnym razem wezmę sobie Twoją radę do serca.

    Net.a., prawda? Też wolę poczytać, no ale z braku laku…

    Queen of the Grubs, czytania i słuchania na raz już bym nie zniosła 😉 Ale strasznie Ci zazdroszczę, że możesz ją czytać, bo czuję, że audiobook nie pozwala mi do końca na dostrzeżenie tego języka. B.A. – słowa okrutne, skądinąd też mi znane 😉

  20. chihiro Says:

    Podzielam zdanie Twoje i Ningi o \”Lektorze\” i \”Drodze do szczescia\”, w przypadku \”Lektora\” w ogole uwazam, ze powiesc byla lepsza.
    Nie sluchalam nigdy audiobooka, obawiam sie, ze moje mysli odbiegalyby zbyt czesto i mialabym problem, gdybym zechciala wrocic, cofnac sie, posluchac kilku zdan wczesniej (nie mowiac juz o zaznaczaniu co ciekawszych sformulowan). Zdecydowanie wole czytac, mam lepsza pamiec wzrokowa niz sluchowa, ale moze to znaczy, ze powinnam te sluchowa doskonalic?

  21. Lilithin Says:

    Chiiro, no właśnie, z tymi fragmentami, do których chciałoby się powrócic jest wielki problem w aubiobookach. Ja dalej słucham „Revolutionary Road”, ale już wiem, że i tak będę musiała ją przeczytać. A taki audiobook na pewno rozwija pamięć słuchową.

  22. Ania Says:

    Oj nie nie. Ja się do audiobooków nigdy chyba nie przekonam. Wolę jednak sobie usiąść, wziąć książkę do ręki i używając wzroku, nie słuchu ;), zagłębiać się w lekturę. Chyba podobnie jak Ty, nie mogłabym się skupić na tym, co ktoś do mnie mówi, szczególnie, kiedy robiłabym w danej chwili coś innego. Wolę jednak te opasłe tomiszcza, niż audiobooki. 😀

  23. Aria Says:

    A ja słucham audiobookow jeżeli gdzieś jadę pociągiem czy autobusem. Nie mogę czytać w transporcie, a szkoda marnować czas na nic nie robienie 😉

    Pozdrawiam 🙂

  24. Lilithin Says:

    Aniu, widzę, że nie jestem sama. Choć przy sprzątaniu kuchni audiobook sprawdził się doskonale 😀

    Aria, miło mi, że tu zajrzałaś. Akurat w pociągu potrafię się skupić nad lekturą, ale audiobook też by się tam sprawdził, bo niczym innym się człowiek przecież nie zajmuje. A niechęć do marnowania czasu jak najbardziej się chwali 🙂

  25. chiara76 Says:

    ja audiobooków jednak nie umiem słuchać, ale za to, jak osoby powyżej UWIELBIAM słuchowiska;))

  26. L. Says:

    Chiaro, coś chyba będę musiała się głębiej zainteresować tymi słuchowiskami.

  27. Magrat Says:

    Też zauważyłam, że czasami ciężko się skupić na audiobookach robiąc coś innego, ale korzystam z nich. Słuchowiska Chmielewskiej towarzyszą mi gdy prowadzę samochód. W weekendy jeżdżę dosyć wcześnie i w radiu są dosyć senne kawałki. Za to Joanna Trzepiecińska, czy Danuta Stenka w słuchowiskach Chmielewskiej są genialne. Myślę też o opalaniu się na plaży ze słuchawkami na uszach, a póki co w podróżach pociągowo- autobusowych towarzyszą mi nadal papierowe książki.

  28. L. Says:

    Magrat, opalanie się ze słuchawkami na uszach to dobry pomysł, jak się leży na plecach 🙂 A kiedy owe plecy chce się opalić, można się przerzucić na papierową książkę.

  29. Karolina Says:

    Hej:) Mam prosbę.. Skoro piszecie juz tu o audiobookach to moze ma ktos Całą Sagę Zmierzchu w audiobooku??
    Jeśli tak to proszę wysłać mi na maila: karolinka_12345654321@o2.pl
    Z góry Dziękuję..;))


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s