Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Kruk” Joel Rose Lipiec 9, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 22:44
Tags:

KrukJeśli chodzi o kryminały, to nie jestem ich jakąś wielką fanką ani znawczynią, ale „Kruk” mnie zainteresował ze względu na miejsce i czas akcji – XIX-wieczny Nowy Jork i fabularne powiązania z Edgarem Allanem Poe.

To, co chciałam, to właściwie dostałam. Świetnie odmalowane tło historyczne, obecność wyklętego poety, a także innych znamienitych postaci z amerykańskiej literatury. Joel Rose wymieszał postacie fikcyjne z autentycznymi , cytując przy tym na lewo i prawo tych ostatnich. I to mi się podobało, ale z innymi elementami powieści już nie było tak różowo.

Język. Nie znam oryginału, więc nie wiem, na kogo zrzucić winę – na autora, czy na tłumacza. Nachalne i nieudolna stylizacja na XIX-wieczny język przyprawiała o ból głowy. Słowa jak: jeno, wszelako czy atoli nie wystarczą, aby język brzmiał autentycznie, a wtrącanie ich w co drugim zdaniu brzmi cokolwiek śmiesznie.

Bohaterowie. Nie przekonali mnie całkowicie. Kryształowo uczciwy, idealny i nieprzekupny komisarz Hays był po prostu nieprawdopodobny i nieprawdziwy. Podobnie jego córka, Olga. Tak samo jak on idealna, uczciwa, do ojca zwracająca się tylko tatusiu i gotująca ciągle jakieś dziwne potrawy. Autor próbował nadać jej charakteru czyniąc ją osobą błyskotliwą, inteligentną i potrafiącą wyrazić swoje zdanie bez względu na społeczne konwenanse, ale też nie przemówiło to do mnie.

Intryga. Chyba najsłabsza część. A dla kryminału to chyba nie za dobrze. Otóż w ogóle mnie nie obchodziło kto zabił, kogo i dlaczego. Nie śledziłam wydarzeń z zapartym tchem, zastanawiając się, kto jest mordercą. W pewnym momencie śledztwo jakby utknęło i sama nie wiedziałam już, do czego zmierza Stary Hays, a pod koniec Joel Rose skupił się nadmiernie na życiu Edgara Allana Poe, co, moim zdaniem, nie wnosiło prawie nic do sprawy.

Jeśli dodać do tego jeszcze takie przydomki jak: Brzydale, Zdechłe Króliki, Poły Koszuli czy Boffo Odarty Kłykieć to już kompletnie nie wiem, o co chodziło w „Kruku”. Niestety, nie wystarczy spędzić 17 lat na badaniach, próbując odtworzyć  atmosferę Nowego Jorku z XIX wieku, aby stworzyć dobry, wciągający kryminał.

 

5 Responses to “„Kruk” Joel Rose”

  1. moni Says:

    … a taka interesująca okładka😦 skutecznie odrzuciłaś mnie od „Kruka” choć magnetyzm okładki hmhm … może warto sięgnąć po oryginał? o tak, ale tam zapewne będzie inna okładka, „atoli Brzydale i nie jeno Zdechłe Króliki i tak biegać będą”?!

  2. mr lupa Says:

    rzeczywiście okładka super, ale nie mogło być inaczej. to przecież Prószyński i S-ka:)

  3. L. Says:

    Moni, Brzydale i Zdechłe Króliki może nie będą tak razić w oryginale😉

    Mr Lupa, inne okładki z tej serii też całkiem przyjemne🙂

  4. […] Do mnie to przemawia. Nie lubię nieskazitelnych postaci o nieposzlakowanej opinii (o czym pisałam tutaj), więc po następny tom serii Łukjanienki na pewno sięgnę.   Dodaj […]

  5. Mojrah Says:

    ja jedna zachęcałabym do przeczytania książki, w 2012 powstanie film oparty moim zdaniem w dużej mierze o fabułę książki(moim zdaniem,ponieważ nie znalazłam pewnej informacji,że tak własnie jest) ,ponadto bardzo podobały mi się obrazotwórcze przedstawienia charakterów niektórych postaci,można na prawdę przenieść się w narzucony nam świat:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s