Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Brzemię” – Jeanette Winterson Wrzesień 25, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 19:44
Tags: ,

brzemie

Są pewne książki, po przeczytaniu których mogę jedynie wzruszyć ramionami i powiedzieć: „Acha, no dobra. Przeczytałam, ale co z tego. Nie było źle, nie było zachwycająco. Ot, taka książka. Może powstała jakaś refleksja, ale płytka, krótkotrwała i właściwie bez żadnego znaczenia”.

Niestety, tak jest w przypadku opowieści zatytułowanej „Brzemię” Jeanette Winterson. Winterson wzięła udział w międzynarodowym projekcie MITY i podjęła się reinterpretacji historii Atlasa i Heraklesa. Niestety, coś nie mam szczęścia do tej serii i tym razem też nie czuję, jakby była to książka, którą długo będę pamiętać lub taka, którą mogłabym ze spokojnym sumieniem komuś polecić.

Wątek autobiograficzny wpleciony między zmagania dwóch herosów został chyba umieszczony nieco pochopnie. Nie jestem wielką purystką językową, wulgaryzmy raczej mnie nie zrażają, ale nagromadzenie „kutasów” w tak krótkim tekście (zaledwie 110 stron) uważam za całkowicie niepotrzebne.

Nie przekreślam Winterson jako pisarki i nie zarzekam się, że nie przeczytam żadnej innej książki jej autorstwa. „Brzmię” to jednak jakiś niewypał, pretendujący do miana literatury z nieco wyższej półki, ale tak naprawdę jest to czytadło do przeczytania w autobusie.

 

10 Responses to “„Brzemię” – Jeanette Winterson”

  1. chiara76 Says:

    nie znam tej książki, ale wpadłam podziękować za list;))

  2. nutta Says:

    A ja przyniosłam z biblioteki „Kamiennych bogów” tejże autorki, ale nie wiem, kiedy się za nią zabiorę.

  3. Lilithin Says:

    Chiaro, a nie ma za co😉

    Nutto, będę czekać zatem na recenzję🙂

  4. bsmietanka Says:

    Pamiętam, że czytałam coś tej autorki, ale żeby było śmieszniej nie przypominam sobie co, może dlatego, że nie doczytałam do końca.

  5. weisse_taube Says:

    O, no to się trochę zaniepokoiłam, bo przeczytawszy cztery powieści tej autorki („Brzemienia” akurat jeszcze nie) mogę powiedzieć, że jestem zafascynowana jej twórczością i liczyłam, że wszystko, co wyszło spod jej pióra będzie rewelacyjne (albo przynajmniej bardzo dobre). Wypożyczyłam nawet w tym tygodniu „Zapisane na ciele” by odświeżyć sobie fabułę i napisać na blogu o mojej fascynacji tą autorką… No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak samej przeczytać „Brzemię” i wydać opinię. Może mi się spodoba🙂

  6. Sylwia Says:

    Byłam pod ogromnym wrażeniem „Namiętności” oraz „Nie tylko pomarańcze…”,, natomiast każda kolejna książka tej autorki, po którą sięgałam, przynosiła jedynie rozczarowanie.

  7. Lilithin Says:

    Bsmietanka, czylio lektura Cię nie porwała😉

    Weisse taube, może Ci się spodoba, nigdy nie wiadomo. Ja nie przekreślam Winterson, bo naprawdę wierzę, że inne jej książki są lepsze🙂

    Sylwio, tak właśnie myślałam, że “Nie tylko pomarańcze…” są jedną z tych dobrych🙂

  8. buksy Says:

    czytałam kiedys „Oranges are not the only fruit”, to taka gorzko-kwasna historia o dorastaniu. Ale napisana całkiem sprawnie.

  9. Lilithin Says:

    Buksy, jak całkiem sprawnie, to dobrze🙂

  10. weisse_taube Says:

    A mnie „Nie tylko pomarańcze” jakoś najmniej urzekła😦 Nie jest zła, ale w porównaniu do „Zapisane na ciele”, „Namiętności” i „Podtrzymywania światła” ma moim zdaniem za mało magii. Są tam elementy baśniowe (a raczej nawiązujące do brytyjskich sag i legend) ale są one jakoś tak oderwane od fabuły i trochę mi tam po prostu nie pasowały. Widzę Lil, że lubisz czytać baśnie, więc tym bardziej powinnaś sięgnąć po inne powieści Winterson🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s