Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„180 000 kilometrów przygody” – Tony Halik Październik 11, 2009

Filed under: Podróże na kanapie z książką w łapie,Przeczytane — Lilithin @ 16:56

halik

Seria „Poznaj świat” wydawnictwa Bernardinum to istny majsterszczyk nie tylko dla podróżników, ale również dla bibliofilów. Piękne wydania na kredowym papierze, z mapami podróży autorów oraz liczne fotografie zachęcają do czytania.

„180 000 kilometrów przygody” to relacja z podróży Tony’ego Halika oraz jego żony, Pierrette, po Ameryce Południowej i Środkowej. Autor nie trzyma się chronologii zdarzeń, nie jest to dziennik wyprawy pisany dzień po dniu. Z jednej strony to dobrze, uniknięto niepotrzebnych dłużyzn i opisu mało znaczących faktów, ale z drugiej – jednak wolę jakąś stałą oś fabularną. Po niektórych rozdziałach aż chciało się przeczytać, co było dalej. Niestety, często przygody Halika kończyły się zdecydowanie za szybko. Przydałoby się chociaż podzielić poszczególne epizody na kraje, w których się odbywały. Niemniej jednak, książkę czyta się przyjemnie i bardzo szybko. W niektóre wydarzenia wręcz trudno uwierzyć, np.:

„Pewnego dnia intuicja kazała mi zawrócić w pół drogi do naszego obozu. Dobiegając na miejsce, ujrzałem scenę, która zmroziła mi krew w żyłach. O parę metrów od mojego synka bawiącego się beztrosko na trawie, czaił się jaguar. Nie miałem ani sekundy do namysłu i nie mogłem chybić…” *

Oczywiście, Halik ocalił syna. Bardzo podobały mi się też wplecione gdzie niegdzie legendy i wierzenia ludzi, których poznał Tony. Książkę można przeczytać, ale niekoniecznie jest to pozycja, którą chciałabym mieć na półce.

—-

* Tony Halik, „180 000 kilometrów przygody”, wyd. Bernardinum 2006, s. 228.

 

9 Responses to “„180 000 kilometrów przygody” – Tony Halik”

  1. Katja127 Says:

    A ja pamiętam, jak kiedyś, wiele lat temu, gdy nie było jeszcze komputerów i z racji tego czas spędzało się w rodzinie dużo inaczej, przede wszystkim wspólnie – to w każdą niedzielę po południu zasiadała cała moja rodzina (czyli rodzice i siostry) przed telewizorem i oglądaliśmy „Pieprz i wanilię” – z atlasem na kolanach, żeby wiedzieć, gdzie to jest, o czym akurat opowiadali – tak się kiedyś „podróżowało”… Ja po tę książkę sięgnę na pewno:-)

  2. Lilithin Says:

    Katja, bardzo miłe wspomnienie🙂

  3. Mademoiselle Says:

    A jestem ciekawa, jak się książka ma do Cejrowskiego z tej serii? Bo jego akurat czytałam i byłam ciekawa innych pozycji tego wydawnictwa. Jakieś małe porównanko może?🙂

  4. mandżuria Says:

    Ja mam ją na półce, jeszcze nie czytałam, ale już się cieszę na chwilę, kiedy zacznę czytać🙂

  5. Lilithin Says:

    Mademoiselle, pod względem wizualnym jest tak samo atrakcyjna jak książki Cejrowskiego, ale nie ma już tego humoru i zadziorności. Mnie się bardziej podobał Cejrowski, ma bardziej energiczne pióro.

    Mandżurio, mam nadzieję, że będzie to miła lektura🙂

  6. bsmietanka Says:

    Mam słabość do tej serii, ładna szata graficzna, ciekawi świata pisarze, Halik ciągle przede mną, ale już niedługo na pewno go dorwę….🙂

  7. Lilithin Says:

    Bsmietanka, szata graficzna fatycznie robi wrażenie. Miłej lektury🙂

  8. moman Says:

    Mam tą książkę, ale moja ma ok. 300 stron a nie tak jak tu podane😉

  9. Lilithin Says:

    Moman, witaj🙂 Nie podawalam nigdzie, ile stron ma ta ksiazka😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s