Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Kaitangata Twitch” – Margaret Mahy Listopad 24, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 21:28
Tags: ,

Pamiętam, że jako dojrzewający podlotek bardzo interesowałam się interpretacją snów. Jeden z moich znajomych miał wielki sennik w skórzanej oprawie, z którego często korzystaliśmy. Czasami, nie mogąc się z nim spotkać, dzwoniłam, aby odczytał znaczenie danego snu. Z wiekim zainteresowanie tym tematem gdzieś umknęło, a teraz rzadko pamiętam, co mi się śniło.

Takiego problemu nie ma Meredith, główna bohaterka niewielkiej powieści nowozelandzkiej autorki, Margaret Mahy, pt. „Kaitangata Twitch”. Meredith doskonale pamięta swoje sny, a żeby tego było mało, często budzi się w miejsach innych niż swoje łóżko na skutek lunatykowania. Jej sny są nieodłącznie związane z wyspą, na której bohaterka mieszka wraz ze swoją rodziną oraz zagrożeniem, które spływa na piękną, dziką przyrodę za sprawą żądnego pieniędzy przedsiębiorcy. Kaitangata jest spowita aurą tajemniczości i obecnością dawnych, maoryskich mieszkańców. Zagadkowe zniknięcie dziewczynki sprzed ponad 50 lat dodatkowo buduje grozę.

Powieść skierowana do młodych czytelników niewątpliwie jest wartościową pozycją. Styl Mahy nie razi zbytnią prostotą, jak to czasami zdarza się autorom książek skierowanych do młodszych nastolatków, a istotne sprawy, jak ekologia i konieczność zachowania naturalnego środowiska, podane są w atrakcyjnej formie otoczonego aurą niesamowitości thrillera. Dzięki temu niejednemu młodemu czytelnikowi mogą się otworzyć oczy na pewne rzeczy. Szkoda tylko, że w Polsce nie planuje się wydania tej książki.

 

8 Responses to “„Kaitangata Twitch” – Margaret Mahy”

  1. moja babcia jest chodzacym sennikiem, cokolwiek by sie nie przysnilo potrafila jakos wytlumaczyc
    mnie sama fascynuje sen jako taki no bo jestesmy sobie w zyciu a w nocy wedrujemy po zaswiatach, i to tylko w naszej glowie, to naprawde ciekawe jak sie nad tym zastanowic!

  2. Lilithin Says:

    Papierowa latarnio, tak, sny to ciekawa sprawa. Chciałabym pamiętać wszsytko, co mi się śni, a potem się zastanawiać, skąd takie rzeczy biorą się w mojej głowie😉

  3. Anhelli Says:

    Witaj!

    Wielka szkoda… Wprawdzie znam angielski, ale odkąd przeczytałam Dickensa w oryginale, nie mam zbytnio sił w oczach. A może jednak znajdzie się jakiś tłumacz?? Oby.

    pozdrawiam serdecznie🙂

  4. moni Says:

    a ja chciałabym zapomnieć, ten jeden, ostatni – ale idzie ku lepszemu – zaczyna się proces zapominania!

  5. Lilithin Says:

    Anhelli, skoro przeczytałaś Dickensa, to z Mahy nie powinnaś mieć najmniejszych problemów😉

    Moni, na szczęście złe sny, jak straszne by nie były, są tylko snami🙂

  6. orchidea Says:

    witam zmieniłam adres bloga, teraz można mnie znaleźć na http://www.tococzytam.blogspot.com/,
    zapraszam i pozdrawiam serdecznie
    jj-jj, obecnie orchidea🙂

  7. ja-madzik Says:

    A juz sie zapalilam do przeczytania tej ksiazeczki…trudno…jak ja dopadne to powalcze z oryginalnym jezykiem, moze cos z tego wyjdzie

  8. Lilithin Says:

    Ja-madzik, powalcz, powalcz, całkiem przyjemna lektura🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s