Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Podsumowanie roku i stosik wyrzut sumienia Grudzień 30, 2009

Filed under: Off topic,Stosiki — Lilithin @ 19:49

Rok 2009 zamykam z 55 przeczytanymi książkami. Dużo to czy mało? Dla mnie w sam raz. Wiem, że mogłoby być tego więcej, gdybym miała ograniczony dostęp do internetu. Ogólnie jednak jestem zadowolona czytelniczo z tego roku. Żałuję jedynie, że tak niewiele książek przeczytałam po angielsku. Jak na studentkę anglistyki, liczba ta jest wręcz żałośnia niska i nawet się tu do niej nie przyznam. Wiem, że gdybym się postarała, to tych książek mogłoby być niemal drugie tyle. Postanowienie na Nowy Rok jest jedno – czytać więcej w języku Szekspira.

Z owych 55 książek, o 7 jeszcze nic nie napisałam na blogu. 24 przeczytane przeze mnie książki zostały napisane przez kobiety, 31 – przez mężczyzn. Odkryciem roku jest na pewno Angela Carter, a do jej zbioru baśni pt. „The Bloody Chamber” już nieraz wracałam. Inne ważne książki to:

„Przygoda fryzjera damskiego” Mendozy, ze niepohamowane wybuchy śmiechu w najmniej oczekiwanych momentach i „rozmygloną kinderniespodziankę w galotach”.

„Rzeźnia numer pięć” Vonneguta, za czarny humor, absurdalne pomysły, ale i chwilę refleksji.

„W drodze” Kerouaca, z której to książki cytat towarzyszy mi na tym blogu.

„A Moveable Feast” Hemingwaya, za Paryż, Paryż, Paryż.

„Toulouse-Lautrec. Biografia” Frey, za ukazanie, że można cieszyć się życiem nawet w beznadziejnych sytuacjach. I za Paryż.

„The Secret Scripture” Barry’ego, za piękny język i opowieść.

A teraz coś, do czego chyba niewielu z nas chciałoby się przyznać i dla zdrowia psychicznego lepiej tego nie obliczać, ale w 2009 roku kupiłam 34 książki, a przeczytałam z nich… 15! Stosik wyrzut sumienia prezntuje się następująco (brakuje kilku książek i nie ma w nim książek, które otrzymałam w prezencie):

Jakieś sugestie? Od czego zacząć, żeby stos się zmniejszył?

 

28 Responses to “Podsumowanie roku i stosik wyrzut sumienia”

  1. kolmanka Says:

    gratuluje wszystkich przeczytanych książek:) Liczba 34 nie jest aż tak zła:) Myślę , że nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia:)

  2. nutta Says:

    Ja bym zaczęła „Wyspę klucz” (gorąco polecam) lub „Na plebanii Haworth” – tematy wiążą się z kierunkiem studiów. Pozdrawiam:)
    Moja prognoza – stosik się nie zmniejszy,lecz powiększy;)

  3. 2lewastrona Says:

    zacznij od najgrubszej😀

  4. Claudette Says:

    Ależ jaki wyrzut sumienia! Toż to wręcz dokonanie roku uzbieranie takiego pokaźnego stosiku. I tak powinnaś to traktować.

    Ja bym zaczęła od „Na plebanii Haworth” albo od „Mam łóżko z racuchów”. Ale ja to ja. Każdy ma własny klucz na czytanie.

    55 książek to dużo – w moim wydaniu zapewne będzie to mniej lektur, właśnie przez internet i inne głupoty.
    Przyszło mi tylko życzyć Ci byś w Nowym Roku mogła pochwalić się jeszcze większą ilością lektur (także anglojęzycznych) i to bez żadnej szkody dla innych sfer życiowych🙂

    Pozdrawiam.

  5. Ja bym sięgnęła po „Coco i Igor”. Muszę ją sobie wrzucić do schowka🙂

  6. Agnes Says:

    Kochana, taki stosik to skarb prawdziwy! Masz zapas lektur na długo. Ja mam tak, że jak nie mam czegoś do czytania, nowego, to trzęsą mi się ręce, pocę się i loguję do empiku czy merlina czy innego takiego… ot, choroba.

  7. Ania Says:

    Ja bym zaczęła od ‚Wyspy Klucz’, na którą sama mam od dawna ochotę.🙂

  8. szamanka30 Says:

    Lil, jakie wyrzuty sumienia? możesz się cieszyć. A jaki ładny zapas masz! Ja bym zaczęła od serii „Krew i wino”; sama chciałam przeczytać, ale nie mogę dostać…

  9. clevera Says:

    Zacznij od Londonistan, mam ją w kolejce z rekomendacją, że bardzo dobra.:))

  10. montgomerry Says:

    Bezapelacyjnie „Na plebanii…”🙂 zazdroszczę posiadania.
    Pozdrawiam

  11. buksy Says:

    Zacznij od góry. mysle ze Jerome i Trzech Panow ( nie liczac psa) bedzie świetną lekturą na rozpoczęcie roku🙂

  12. liritio Says:

    To ja może tak inaczej zaproponuję, zacznij od „Mam łóżko z racuchów”, bo potem będzie już tylko lepiej🙂 oczywiście, ja wiem, że to zależy od gustów czytelniczych, ale mnie ta książka pokonała.
    Ale gratuluję ładnych zakupów książkowych, na które mnie nigdy nie stać – okropna słabość do butów…😦 wstyd się przyznawać, na co wydaję pensję.

  13. moni Says:

    Lilithin przede wszytskim gratuluje ilości przeczytanych ksiażek! (nawet jeśli mało wśród nich anglojęzycznych😉 nie przyznawaj się😉 ) i gratuluje też pomysłu z podsumowaniem w taki sposób roku! sama chyba się zabiorę zaraz do liczenia😉
    Lil nie przejmuj sie tez stosem wyrzutem😉 przecież wszyscy taki mamy (?) u mnie za komodą taki straszy i niestety też nie mam pomysłu co z nim zrobić ??? Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  14. Ja bym sięgnęła po Na wschód od Edenu, piękna powieść, akurat na zimowe wieczory

  15. Lilithin Says:

    Kolmanko, dziękuję🙂 Liczba zakupowa nie jest zła, to fakt, ale stosunek książek kupionych do przeczytanych już nieco gorzej się prezentuje😉

    Nutto, też coś tak mi się wydaje. Z dwóch zaproponowanych przez Ciebie książek chyba najpierw sięgnę po Szejnert, bo jej „Czarny ogród” mnie zachwycił, choć widzę, że „Plebania…” ma więcej zwolenników.

    Mary, no to mnie zachęciłaś, że hoho ;]

    Claudette, może i racja🙂 Mam co czytać.

    Aga-bursztynowa, bardzo lubię zbeletryzowane biografie, więc może w pierwszej połowie roku 2010 książka zmieni miejsce😉

    Agnes, bardzo niepokojące objawy miewasz😉 Ale taka choroba to chyba przyjemność.

    Aniu, w lutym chyba po nią sięgnę (bo w styczniu sesja i inne tego typu sprawy).

  16. Lilithin Says:

    Szamanko, „Krew i wino” to chyba na wakacje sobie zostawię. W ponure zimowe wieczory morderstwa mogą mieć na mnie zgubny skutek😉 Ja kupiłam na dworcu w Katowicach w atrakcyjnej cenie.

    Clevera, „Londonistan” ma najkrótszy staż na półce, musi ustąpić innym😉 Ale cieszę się, że ma dobre opinie.

    Montgomerry, ja się cieszyłam jak głupia, kiedy wygrałam ją na allegro😉

    Buksy, kusząca propozycja🙂 A że książeczka nie jest długa, to może w przerwie między zaliczeniami się uda ją przeczytać.

    Liritio, ale ja wolę od dobrych książek zacząć! Własnie niepochlebne recenzje o „Mam łóżko…” mnie zniechęciły do czytania😉

    Moni, dziękuję🙂 Czekam na Twoje podsumowanie. I jak to, nie wiesz, co zrobić ze stosikiem? Przeczytaj😀

  17. Lilithin Says:

    Kasia.eire, trochę mnie przeraża objętość, ale dziękuję za polecenie🙂

    Wszystkim życzę szczęśliwego Nowego Roku!

  18. Queen of the Grubs Says:

    Liczba przeczytanych książek imponująca (ja jednak oglądam więcej filmów niż czytam). Zachęcam do czytania więcej w języku nie tylko Shakespeare’a, a także Hemingwaya. (^_-) Co do stosiku, to dobrze, że Jerome masz w oryginale, bo słyszałam, że w zależności od tłumaczenia może być śmiesznie lub nie. Lepiej nie ryzykować. Take care.

  19. Lilithin Says:

    Queen of the Grubs, postaram się czytać w języku Hemingwaya też😉

  20. Anna Says:

    Zacznij od „Wyspy klucz”, ciekawa jestem Twojej recenzji! Wszystkiego dobrego w nowym roku!

  21. Lilithin Says:

    „Wyspa klucz” zdobywa zwolenników😉

  22. glisssta Says:

    Hej,
    jestem tu pierwszy raz, więc nie wiem, czy nie popełniam gafy (bo może już czytałaś), ale pisałaś o „Rzeźni” i masz „Hokus-pokus”, ale z Vonneguta trzeba przeczyatć „Kocią kołyskę”! To tak, jakby stosik jednak mały był:)
    Pozdrawiam,
    glisssta

  23. Tucha Says:

    Moim skromnym zdaniem, zacznij od: „Coco i Igor”🙂, a „Księgę bez tytułu” zostaw na sam koniec – słabizna trochę, ale do przeczytania🙂 A „Na plebani…” to zazdroszczę okropnie,a to nieładnie tak w nowym roku🙂
    Pozdrawiam

  24. Lilithin Says:

    Glissta, witaj serdecznie🙂 „Kociej kołyski” nie czytałam, ale zapamiętam Twoją opinię😀

    Tucha, miło, że zajrzałaś do mnie🙂 Czyli listę lektur na początek roku już mam – Szejnert, „Na plebanii…”, Jerome i „Coco i Igor”🙂

  25. moni Says:

    Lil cały czas to robie …. i nie ubywa:)

  26. Chihiro Says:

    Liczba podobna do mojej, tylko wieksza🙂 Dla mnie tez tyle ksiazek to w sam raz. Jesli zas chodzi o zakupione ksiazki, to kupilam zdecydowanie wiecej niz 34, a przeczytalam, zdecydowanie mniej… Ech, czy jest na to jakies lekarstwo?

  27. Lilithin Says:

    Moni, to jakiś magiczny stos!😉

    Chihiro, lekarstwem chyba byłoby zakopanie się w domu i zrezygnowanie z jakiejkolwiek innej aktywności życiowej. Tylko wtedy czytanie już nie byłoby takie przyjemne😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s