Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Dom skorpiona” – Nancy Farmer Styczeń 23, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 13:25
Tags: ,

Czy ktoś jeszcze pamięta owcę Dolly, pierwsze na świecie zwierzę sklonowane przez naukowców? W 1996 roku grupa pracowników szkockiego Instytutu Roslin powołała Dolly na świat. Obecnie zwierzę stanowi wypchany eksponat w Royal Museum of Scotland. Od tamtej pory klonowanie stało się jednym z najbardziej kontrowersyjnych odkryć nauki.

A gdyby tak sklonować człowieka? A gdyby tak być klonem? Jak wyglądałby świat, w którym moglibyśmy tworzyć swoje kopie? Jak klon postrzegałby taki świat? Takie pytania i wiele innych stawia Nancy Farmer w swojej antyutopijnej powieści  „Dom Skorpiona”. Książka jest wprawdzie przeznaczona dla młodszych czytelników, ale to już kolejny przykład (pierwszy tu) na to, że literatura dla młodzieży niekoniecznie wiąże się z banalnymi problemami. Wręcz przeciwnie, ma zdolność poruszania istotniejszych problemów niż niejedna książka dla dorosłych.

Pas lądu między Stanami Zjednoczonymi, a dawnym Meksykiem (obecnie Aztlán) to Opium – miejsce stworzone przez Matteo Alacrána, zwanego El Patrón. El Patrón. Przy uprawie opium pracują nielegalni emigranci próbujący przedostać się z  Aztlánu do Stanów i na odwrót. Zgodnie z umowami międzynarodowymi, El  Patrón wszczepia schwytanym emigrantom chipy, na skutek czego ludzie stają się bezmyślnymi maszynami, tzw. eejits. Pracują, dopóki nie usłyszą, że mogą przestać. Jeśli ktoś nie poleci im napić się wody, umierają z pragnienia. Na posiadłość Alacránów trafia Matt, pozornie zwykły chłopiec. Kiedy jednak okazuje się, że jest on klonem, staje się obiektem drwin i upokorzeń. Nikt nawet nie chce znajdować się w jego pobliżu, jest traktowany gorzej niż jakiekolwiek inne stworzenie w Opium. Matt jednak nie jest zwykłym klonem, a kopią samego El Patrón. Dzięki temu jego status na posiadłości Alacránów nieco się zmienia, ale wcale nie znaczy to, że chłopiec jest tam bezpieczny. Wkrótce okazuje się, do czego tak naprawdę ok. 140-letni El Patrón potrzebuje swoich klonów.

„Dom Skorpiona” trudno odłożyć choć na chwilę. Wydarzenia niesamowicie wciągają, a bohaterowie są bardzo wyraziści. Przemiana Matta, od początkowej miłości do El Patrón, przez niedowierzanie w jego okrucieństwo, aż po uświadomienie sobie konieczności zmian w Opium, ukazana została bardzo naturalnie i wiarygodnie. Wizja świata ukazana przez Farmer przyprawia o ciarki na plecach i każe zastanowić się nad odpowiedzialnością człowieka nad jego eksperymentami i odkryciami. Ciekawie została ukazana też rola wielkich korporacji w tworzeniu polityki. Zarówno Aztlán jak i Stany Zjednoczone godzą się na sytuację w Opium, bo zwalnia to ich z radzenia sobie z problemem emigrantów.

 

9 Responses to “„Dom skorpiona” – Nancy Farmer”

  1. Robak Says:

    czasami zastanawiam się, kto decyduje, czy dana książka zalicza się do młodzieżowych?
    nie ma tak wielkiej różnicy, a krytycy patrzą na realizację tematu. książka powinna służyć rozrywce i nauce, a ja znam mnóstwo dorosłych, którzy lubią czytać właśnie te młodzieżowe pozycje.
    dlaczego? ponieważ są lekkie i wciągające. niczego im nie brakuje🙂

  2. Anhelli Says:

    A mnie fascynuje wizja klonowania ludzi, nie wiem dlaczego. Co do lekkości danej lektury, stwierdzić muszę, że o ile pozostawi w czytelniku coś więcej niż chwilowy zgrzyt, coś w niej znajdzie dobrego dla siebie, to nie warto zbyt surowo podchodzić do lit. młodzieżowej. Sama czasami mam ochotę na coś lekkiego.

    Pozdrawiam serdecznie🙂

  3. Katja127 Says:

    Ja po „młodzieżówki” często sięgam, z racji upododań czytelniczych moich „młodzieżowych” córek – lubię wiedzieć, co w trawie piszczy. I – podobnie jak Robak – też czasami zastanawiam się, gdzie jest ta granica, co właśnie w tym przypadku zdecydowało, że jakąś książkę klasyfikuje się dla dorosłych albo dla młodzieży…

  4. matylda_ab Says:

    Jako przerywnik, albo „odstresowacz” taka książka może być. Ja np. jako „odstresowacze” traktuję filmy ze Stevenem Segalem. Gość jest niezniszczalny, nigdy się nie spoci, ani jeden włos mu nie odstaje. No i jedną ręką potrafi położyć przeciwnika… ech.
    Ups. Przepraszam, bo zmieniłam temat.😉

  5. Claudette Says:

    Mnie kojarzy się to z filmem „Wyspa”, który chociaż z gatunku który mi totalnie nie podpada to zrobił na mnie ogromne wrażenie. Cały czas zastanawiam się nad tym, czy sięgać po fantastykę, wszak tyle razy się już rozczarowałam. Ale być może się skuszę🙂

    A przy okazji chciałabym Cię zaprosić do blogowej zabawy, której szczegóły poznasz na mym blogu. Mam nadzieję, że nie będziesz zła o „wkręcenie” Cię w ten niewinny łańcuch pytań🙂

  6. Lilithin Says:

    Robak, to chyba Twój pierwszy komentarz tutaj. Witaj🙂 Faktycznie, czasami trudno zrozumieć kategorie, którymi ludzie się kierują przypisując książkę do danej grupy wiekowej. W przypadku „Domu Skorpiona” będzie to chyba fakt, że cała historia przedstawiona jest z punktu widzenia Matta, który dorosłym nie jest i przedstawia jego rozwój, dojrzewanie itp.

    Anhelli, mnie wizja klonowania ludzi przeraża. Pozdrawiam!

    Katja127, na Twój komentarz już niejako odpowiedziałam wcześniej😉

    Matyldo_ab, ten Segal to istny ideał😉 Dobra książka młodzieżowa ma taki plus, że dobrze się ja czyta, bo jest napisana przystępnym językiem, bez żadnych eksperymentów składniowych, ale porusza istotne tematy nie tylko dla młodzieży, ale wszystkich czytelników. W ten sposób człowiek się odstresuje, ale też chwilę zastanowi nad czymś.

    Claudette, nie widziałam tego filmu, więc nie mogę się ustosunkować. „Dom Skorpiona” polecam, to nawet bardziej science fiction niż fantastyka, ale nie chciałabym tu się wdawać w dyskusje gatunkowe😉
    W łańcuch pytań się wkręcę w środę, dziękuję za zaproszenie🙂

  7. Robak Says:

    tak, to mój pierwszy post. i chyba zapomniałam się przywitać, tak mi głupio…
    no to cześć wszystkim! a zwłaszcza – autorce🙂

    hmm, jeśli zaliczamy książkę do kategorii młodzieżowej tylko z tego względu, że opowiada o nastolatku, to co z takimi, które mówią o osobach starszych? nie mamy takiej kategorii. natomiast co do języka – chociażby King, pisze naprawdę prosto, a jednak dla dorosłych… rozumiem, tematyka też jest ważna, no ale ;]
    nie chcę się kłócić o klasyfikację.

    a po książkę na pewno sięgnę, ale dopiero w czerwcu, jak uporam się z pracą licencjacką😦 póki co mam do czytania inne lektury, i mam już listę kilkunastu książek, które muszę przeczytać, kiedy wreszcie będę miała na to czas! oto kolejna😀

  8. Anhelli Says:

    A mnie nie… chciałabym kiedyś spotkać klona samej siebie ];]- Ale byłaby biba..!

    Pozdrawiam serdecznie🙂

  9. DJ Ortega Says:

    
    Te digo algo, da la impresión que lo escribiste con las patas.
    Y quién te dijo que esto está relacionado con dow jones historical performance chart.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s