Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Oliwkowy labirynt” – Eduardo Mendoza Czerwiec 26, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 13:11
Tags: , ,

Co czytać, kiedy za oknem 30 stopni, asfalt na ulicach topi się od gorąca, a słońce praży niemiłosiernie? Opisy mroźnych krain skutych lodem? Instrukcję obsługi maszynki do robienia lodu? Czy w ogóle czytać, czy może wejść do lodówki?

Wcale bym się nie zdziwiła, gdybym w owej lodówce spotkała głównego bohatera „Oliwkowego labiryntu”, ekscentrycznego detektywa, stałego bywalca zakładu dla psychicznie chorych, eufemistycznie określanego w książce jako sanatorium. Pomysł ze schowaniem się w lodówce jest na tyle absurdalny, że pewnie wpadłby do głowy tej postaci. W „Oliwkowym labiryncie” lodówki jednak nie ma. Jest za to tajemnicza walizka, którą to niewydarzony detektyw musi dostarczyć w pewne miejsce. Sytuacja jednak gmatwa się niesamowicie i komplikuje, aby już po chwili nie było wiadomo kto, co, z kim i dlaczego. Wyjście z owego labiryntu grozi nagłymi wybuchami śmiechu w najmniej oczekiwanych momentach.

I za to właśnie kocham Mendozę. Humor w jego powieściach odpowiada mi absolutnie, całkowicie i w stu procentach.

„- Nie muszę ci chyba mówić, że jesteś aresztowany jak dwa dodać dwa równa się cztery. Zgodnie z obowiązującymi przepisami powinienem przeczytać ci jakieś tam prawa, ale ponieważ zostawiłem w domu kodeks i notatki, będziesz musiał zadowolić się moją dobrą wolą i garścią pereł ze skarbnicy wiedzy ludowej.

Co rzekłszy, zaczął recytować, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, że komu Pan Bóg daje, temu święty Piotr błogosławi i tak dalej […]” *

Mendoza zawsze już będzie kojarzył mi się z latem jako idealny autor na leniwe wakacyjne godziny. Charakterystyczny, kwiecisty i zdecydowanie rubaszny styl pisarza dodaje smaczku całej lekturze czyniąc ją niesamowitą ucztą, w czym ogromna zasługa świetnego tłumaczenia Marzeny Chrobak. Może humor Mendozy jest nie dla każdego i co delikatniejszy czytelnik może poczuć się zniesmaczony niektórymi żartami, ale jak tu się nie śmiać czytając takiego oto kwiatka:

„-Kim pan jest? […] I czego pan chce?

-To, czego chcę – odrzekł głos – ma pan między nogami. Mógłbym powiedzieć po prostu ‚walizki,’ lecz z pełną świadomością użyłem tego dwuznacznego określenia, by wtrącić nutkę swobody do naszej rozmowy”. **

Polecam, polecam po stokroć i po tysiąckroć.


Jeszcze dwa cytaty, arbitralnie wybrane jako jedne z najzabawniejszych:

„Wytrwałość, z jaką w czasach, gdy cieszyłem się wolnością, zaglądałem na Ramble oraz sąsiednie arterie, pozwoliła mi zrozumieć, że intruzi mówią po angielsku, wobec czego spróbowałem przypomnieć sobie pośpiesznie to, co z owego języka, zawsze dążąc do poszerzenia mych horyzontów, zdołałem się nauczyć całe lata temu, i na myśl przyszło mi kilka słów, których znaczenia, nawet jeśli kiedykolwiek je znałem, nie pamiętałem od dawna i których sekwencji syntaktycznej, na domiar złego, nie byłem zbyt pewny, lecz które wymówiłem, próbując nadać memu głosowi jak najserdeczniejsze brzmienie:

-Fuck, shit, ass, snot, and milk twice.” ***

Najchętniej przytoczyłabym cały rozdział opisujący spotkanie z ministrem w hotelowym pokoju, ale ograniczę się tylko do fragmentu.

„Pan minister podwinął rękawy koszuli i zobaczyłem, że na przedramieniu ma wytatuowane serce przebite strzałą i okolone lapidarnym napisem: WSZYSTKIE KURWY […]

-Jeszcze widzę w oddali światełko nadziei. – [Minister] Sięgnął za pazuchę i wydobył flanelowy szkaplerz, który ucałował z przykładnym namaszczeniem. – Ona nas nie opuści w potrzebie. Co panowie na to, byśmy zrobili przerwę na kielicha? […] Nie mam pojęcia, gdzie są kieliszki. Ale wszystkiemu da się zaradzić przy dobrej woli i krzcie pomysłowości. Przyniosę z łazienki szklankę, którą panowie będą mogli się podzielić, a sam będę pił z butelki.

[…] komisarz Flores zaczął odkręcać drucik. Po krótkiej chwili korek wystrzelił i uderzył w sufit, a z butelki wydostała się żółtawa piana, która spłynęła na dywan.

-W jaaaaajo! – wykrzyknął rozradowany pan minister, […] który złożył usta w dzióbek, przystawił je do szyjki, wchłonął pół litra, mlasnął i ryknął:

-O kurde, jak w woju! Super, nie? Brakuje nam tylko trzech pieprznych dziewuszek.” ****

—–

* Eduardo Mendoza, „Oliwkowy labirynt”, tłum. Marzena Chrobak, wyd. Znak, Kraków, 2009, s. 219.

** Tamże, s. 160.

*** Tamże, s. 208.

**** Tamże, s. 15-16.

https://czytatnik.files.wordpress.com/2010/06/oliwkowy_labirynt_swiat_3329841.jpgCo czytać, kiedy za oknem 30 stopni, asfalt na ulicach topi się od gorąca, a słońce praży niemiłosiernie? Opisy mroźnych krain skutych lodem? Instrukcję obsługi maszynki do robienia lodu? Czy w ogóle czytać, czy może wejść do lodówki?

Wcale bym się nie zdziwiła, gdybym w owej lodówce spotkała głównego bohatera „Oliwkowego labiryntu”, ekscentrycznego detektywa, stałego bywalca zakładu dla psychicznie chorych, eufemistycznie określanego w książce jako sanatorium. Pomysł ze schowaniem się w lodówce jest na tyle absurdalny, że pewnie wpadłby do głowy tej postaci. W „Oliwkowym labiryncie” lodówki jednak nie ma. Jest za to tajemnicza walizka, którą to niewydarzony detektyw musi dostarczyć w pewne miejsce. Sytuacja jednak gmatwa się niesamowicie i komplikuje, aby już po chwili nie było wiadomo kto, co, z kim i dlaczego. Wyjście z owego labiryntu grozi nagłymi wybuchami śmiechu w najmniej oczekiwanych momentach.

I za to właśnie kocham Mendozę. Humor w jego powieściach odpowiada mi absolutnie, całkowicie i w stu procentach.

„- Nie muszę ci chyba mówić, że jesteś aresztowany jak dwa dodać dwa równa się cztery. Zgodnie z obowiązującymi przepisami powinienem przeczytać ci jakieś tam prawa, ale ponieważ zostawiłem w domu kodeks i notatki, będziesz musiał zadowolić się moją dobrą wolą i garścią pereł ze skarbnicy wiedzy ludowej.

Co rzekłszy, zaczął recytować, że jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz, że komu Pan Bóg daje, temu święty Piotr błogosławi i tak dalej […]” *

Mendoza zawsze już będzie kojarzył mi się z latem jako idealny autor na leniwe wakacyjne godziny. Charakterystyczny, kwiecisty i zdecydowanie rubaszny styl pisarza dodaje smaczku całej lekturze czyniąc ją niesamowitą ucztą, w czym ogromna zasługa świetnego tłumaczenia Marzeny Chrobak. Może humor Mendozy jest nie dla każdego i co delikatniejszy czytelnik może poczuć się zniesmaczony niektórymi żartami, ale jak tu się nie śmiać czytając takiego oto kwiatka:

„-Kim pan jest? […] I czego pan chce?

-To, czego chcę – odrzekł głos – ma pan między nogami. Mógłbym powiedzieć po prostu ‚walizki,’ lecz z pełną świadomością użyłem tego dwuznacznego określenia, by wtrącić nutkę swobody do naszej rozmowy”. **

Polecam, polecam po stokroć i po tysiąckroć.

https://czytatnik.files.wordpress.com/2010/06/zawijas1.gifJeszcze dwa cytaty, arbitralnie wybrane jako jedne z najzabawniejszych:

„Wytrwałość, z jaką w czasach, gdy cieszyłem się wolnością, zaglądałem na Ramble oraz sąsiednie arterie, pozwoliła mi zrozumieć, że intruzi mówią po angielsku, wobec czego spróbowałem przypomnieć sobie pośpiesznie to, co z owego języka, zawsze dążąc do poszerzenia mych horyzontów, zdołałem się nauczyć całe lata temu, i na myśl przyszło mi kilka słów, których znaczenia, nawet jeśli kiedykolwiek je znałem, nie pamiętałem od dawna i których sekwencji syntaktycznej, na domiar złego, nie byłem zbyt pewny, lecz które wymówiłem, próbując nadać memu głosowi jak najserdeczniejsze brzmienie:

-Fuck, shit, ass, snot, and milk twice.” ***

Najchętniej przytoczyłabym cały rozdział opisujący spotkanie z ministrem w hotelowym pokoju, ale ograniczę się tylko do fragmentu.

„Pan minister podwinął rękawy koszuli i zobaczyłem, że na przedramieniu ma wytatuowane serce przebite strzałą i okolone lapidarnym napisem: WSZYSTKIE KURWY […]

-Jeszcze widzę w oddali światełko nadziei. – [Minister] Sięgnął za pazuchę i wydobył flanelowy szkaplerz, który ucałował z przykładnym namaszczeniem. – Ona nas nie opuści w potrzebie. Co panowie na to, byśmy zrobili przerwę na kielicha? […] Nie mam pojęcia, gdzie są kieliszki. Ale wszystkiemu da się zaradzić przy dobrej woli i krzcie pomysłowości. Przyniosę z łazienki szklankę, którą panowie będą mogli się podzielić, a sam będę pił z butelki.

[…] komisarz Flores zaczął odkręcać drucik. Po krótkiej chwili korek wystrzelił i uderzył w sufit, a z butelki wydostała się żółtawa piana, która spłynęła na dywan.

-W jaaaaajo! – wykrzyknął rozradowany pan minister, […] który złożył usta w dzióbek, przystawił je do szyjki, wchłonął pół litra, mlasnął i ryknął:

-O kurde, jak w woju! Super, nie? Brakuje nam tylko trzech pieprznych dziewuszek.” ****

—–

* Eduardo Mendoza, „Oliwkowy labirynt”, tłum. Marzena Chrobak, wyd. Znak, Kraków, 2009, s. 219.

** Tamże, s. 160.

*** Tamże, s. 208.

**** Tamże, s. 15-16.

 

18 Responses to “„Oliwkowy labirynt” – Eduardo Mendoza”

  1. Mary (2lewastrona) Says:

    hihihihihi, cytaty świetne. Jeszcze nie czytałam nic Mendozy. Trzeba to nadrobić

  2. karus96 Says:

    Cóż za zbieg okoliczności! Akurat dzisiaj wygrałam tę książkę na festynie w mojej szkole, z czego bardzo się cieszę. Widziałam już wiele pochlebnych opinii na temat książek Mendozy. Mam nadzieję, że mi również przypadnie ona do gustu😉.
    Pozdrawiam!
    http://www.book-love.blog.onet.pl

  3. chiara76 Says:

    iam Mendozę:) pamiętam, że czytałam go w któreś z wakacji parę lat temu, świetnie się wpasował klimatem, może wrócę, żeby się pośmiać;)

  4. Lilithin Says:

    Mary, nadrabiaj, nadrabiaj, bo nie wierzę, że akurat Ty nie czytałaś nic Mendozy.

    Nutto, mam nadzieję, że tym razem to powrót na dobre i przerw już nie będzie🙂

    Karus96, witaj🙂 Mam nadzieję, że książka Ci się spodoba. Gratuluję wygranej!

    Chiaro, ja Mendozę czytałam w zeszłe wakacje i kontunuuję w obecne🙂 A zdrowego śmiechu nigdy za mało🙂

  5. Sara Says:

    Na mendoze mam ogromną chrapkę:)

  6. Esencja Says:

    Ja pomiędzy jednym Mendozą a drugim muszę odczekać, zwłaszcza w upały mi nie służy, wówczas najczęściej wracam do ulubionych, chyba żeby się nie przemęczać odkrywaniem nowości;). Ale za jakiś czas z chęcią bym przeczytała.

  7. Tucha Says:

    Chcę „Brak wiadomości od Gurba” !!!!😀 Muszę powiedzieć mamie, tacie i Rrrr, może ktoś mi kupi😀 Hi😀 Bo już nie mogę wytrzymać :]

  8. Mary (2lewastrona) Says:

    no serio nie czytałam🙂

  9. Lilithin Says:

    Saro, czas ją zaspokoić🙂

    Esencjo, fakt, Mendoza jeden za drugim może być lekko niestrawny😉

    Tucha, powodzenia!

    Mary, no akurat Tobie to myślę, że Mendoza podpasi dość porządnie🙂

  10. Esencja Says:

    Cóż, ciężko się bezustannie śmiać;).

  11. Beatrix Says:

    Ja właśnie czytam „Przygodę fryzjera damskiego”, świetna. I faktycznie Mendoza na lato idealny.

  12. Ja również nie miałam jeszcze przyjemności, ale to już nie pierwszy tytuł tego autora, który wpisuję do bukowniczka🙂
    Dzięki więc za zachętę, okraszoną takimi perełkami cytatów🙂

    Pozdrawiam serdecznie🙂 Anhelli*

  13. chiara76 Says:

    właśnie widzę, że mi przerwało poprzednią odpowiedź ale pewnie domyśliłaś się, że pisałam, że go uwielbiam.

  14. Agna Says:

    Nie tak dawno zostałam rozdziewiczona przez „Sekret hiszpańskiej pensjonarki”, w kolejce czekają „Przygody fryzjera damskiego”. Styl i humor powalają. Niech no skończę „Włada Palownika” i wezmę się za kolejne odsłony przygód niedoszłego „Przeminął z Wiatrem”. Znów sobie pogimnastykuję mięśnie brzucha. ^^

  15. Mary (2lewastrona) Says:

    nooo poszukam :))

  16. Ja dopiero rozpoczynam poznawanie Mendozy ( właśnie czytam „Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa”) , ale już mi się podoba🙂

    Przy okazji zapraszam do łańcuszka: http://mojeprzemiany.blox.pl/2010/07/Wakacyjny-lancuszek.html

  17. Lilithin Says:

    Esencjo, no właśnie😉

    Beatrix,🙂

    Barbaro aka Anhelli, cieszę się, że cytaty Ci się spodobały🙂 Również pozdrawiam!

    Chiaro, oczywiście, że się domyśliłam🙂

    Agna, witaj na blogu🙂 Taka gimnastyka jest najlepsza😉

    Mary, trzymam Cię za słowo😉

    Maniaczytania, dziękuję za zaproszenie, w przyszłym tygodniu odpowiem na łańcuszkowe pytania.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s