Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Każdy dom potrzebuje balkonu” – Rina Frank Lipiec 17, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 14:45

Historie rodzinne mogą mieć swój urok. Mogą magicznie wciągnąć czytelnika w dzieje dwóch czy trzech pokoleń. Mogą trwale zostawić ślad w pamięci. Mogą wzruszać, bawić i zadziwiać. Mogą też nieco nużyć i nie wzbudzać żadnych emocji i zniknąć w otchłani niepamięci w kilka dni po skończeniu lektury.

„Każdy dom potrzebuje balkonu” plasuje się gdzieś pomiędzy. Powieść nie wzbudziła we mnie wielkich emocji, nie poruszyła mnie w żaden sposób, ale po prawie dwóch tygodniach pamiętam ją jeszcze całkiem dobrze. Rzecz dzieje się w Hajfie, krótko po powstaniu Izraela. Za pośrednictwem narracji pierwszoosobowej, z perspektywy piękniejszej córki, śledzimy losy pochodzącej z Rumunii niezbyt zamożnej rodziny. W tle wielokulturowe miasto i rozedrgane powietrze. Narracja pierwszoosobowa jest przeplatana trzecioosobową, przedstawiającą dalsze losy dorosłej już Frankówny. Miłość do przystojnego Hiszpana, przeprowadzka do jego kraju, problemy z zasymilowaniem się w nowym miejscu, z dala od rodziny i bliskich – wszystko to przypomina historię o Kopciuszku lub też scenariusz na ckliwy film.

Lata dzieciństwa w Hajfie mogły zostać przez pisarkę przedstawione bardziej szczegółowo, można było rozwinąć i pogłębić wątek powstającego państwa żydowskiego. Późniejsze losy bohaterki nie wniosły niczego świeżego, nowego. Nie pogłębiły mojej perspektywy na problemy młodych mężatek czy na cokolwiek innego. Czytało się miło, ale co z tego?

Książkę otrzymałam od Nety (Neto, co się z Tobą dzieje?), za co dziękuję. Teraz w ramach arbitralnej decyzji idzie dalej, do Esencji. Może u niej wzbudzi większe emocje.

 

10 Responses to “„Każdy dom potrzebuje balkonu” – Rina Frank”

  1. Mary (2lewastrona) Says:

    🙂 różni ludzie, różne opinie
    Mnie się bardzo podobała🙂

  2. Eireann Says:

    A ja mam ją w planach, i nawet negatywna recenzja by mnie nie zniechęciła😉. Pozdrawiam!

  3. pandorcia Says:

    Bardzo ciekawa jestem tej powieści ^^

  4. Agna Says:

    Od jakiegoś czasu, po kilku recenzjach, mam książkę planach. Tylko kiedy wpadnie mi w łapiszcze to inna sprawa.:/

  5. ultramaryna Says:

    Lubię historie rodzinne. Nie wiem, jak będzie z tą książką, ale być może przeczytam, jeśli wpadnie mi w ręce.

  6. Sara Says:

    Ja również mam w planach, bo lubię takie historie (szczególnie zawikłane), takie rodzinne tajemnice:)

  7. Lilithin Says:

    Mary, i to mi się podoba w naszym blogowym świecie🙂

    Eireann, witaj na blogu🙂 W takim razie życzę Ci miłej lektury.

    Pandorcia, również Ciebie miło mi gościć.

    Agna, kiedy się będziesz tego najmniej spodziewać😉

    Ultramaryna, sądzę, że znajdziesz ciekawsze historie rodzinne niż akurat ta.

    Sara, ta historia nie była zbyt zawikłana.

  8. nutta Says:

    Mnie podobała się ta część „dziecięca” prowadzona narracją pierwszoosobową. Taki prawdziwy obraz życia, różnorodności świata, który przywieźli ze sobą przybysze z różnych krajów.

  9. chiara76 Says:

    wysłałam list na nowy adres na „ptasią” ulicę;)

  10. Lilithin Says:

    Nutto, mnie ta część też bardziej się podobała, ale i tak myślę, że mogła zostać poprowadzona ciekawiej.

    Chiaro, dziękuję, będę wypatrywać listonosza🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s