Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Klub Matek Swatek” – Ewa Stec Sierpień 29, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 13:30
Tags:

Nigdy nie byłam fanką ckliwych, romantycznych opowieści. Komedie romantyczne jestem w stanie zaakceptować tylko na ekranie, a i to nie zawsze. Ku memu zaskoczeniu, przebrnęłam przez „Klub Matek Swatek”, będący komiczną miłosną historią z wątkiem sensacyjnym całkiem bezboleśnie, a nawet z pewną dozą przyjemności.
Anka ma 33 lata, jest nauczycielką i nie ma męża. Zmartwiona i nadopiekuńcza matki bardzo niepokoi się taką sytuacją, dlatego kiedy dowiaduje się o istnieniu Klubu Matek Swatek, które aranżują ‚przypadkowe’ spotkania dla samotnych pociech swoich klientek, korzysta z jego usług. Jak to łatwo przewidzieć, sytuacja się komplikuje, a w grę wchodzą jeszcze jakieś mafijne porachunki.
Czytało się miło i bezproblemowo, kilka razy zaśmiałam się w duchu z zabawnych dialogów. Czasami jednak czułam, że humor jest nieco sztuczny i wymuszony. W powieści wprawdzie pojawiają się bohaterowie zazwyczaj znajdujący się na marginesie literatury popularnej – gej, Mulatka i panie przechodzące menopauzę, ale wszystkie te postaci zbudowane są na stereotypach. Może matki są nieco bardziej nowoczesne (czasami aż przesadnie), ale wszelkie przywary nadopiekuńczych pań na emeryturze potwierdzają się, momentami aż karykaturalnie. Po co wprowadzać ‚nietypowych’ bohaterów tylko po to, żeby wzmocnić rządzące nimi stereotypy? Nieco męczące były też zachwyty Anki nad muskulaturą i pośladkami Wiktora. Czy wystarczy tylko pięknie wyglądać, aby zdobyć serce kobiety? Podsumowując – lekkie czytadło, miejscami irytujące, miejscami zabawne.

 

9 Responses to “„Klub Matek Swatek” – Ewa Stec”

  1. Aria Says:

    Ja już się boję takich książek. Bo ostatnimi czasy za co się romansowego nie wezmę, niczego nie kończę i wszystko mnie odrzuca, przeprawiając o mdłości. Właśnie czeka mnie mnie napisanie recenzji ‚Tysiąca dni w Wenecji’, hyh.. -.-
    Ale z Twojej recenzji wynika, że ta książka aż taka lukrowa nie jest ^^ Muszę ją obejrzeć w księgarni😉

    Pozdrawiam serdecznie!

  2. elwika Says:

    Ech, no ja jakoś nie mogę się zdecydować… Przeczytać, czy nie? Nie przepadam zbytnio ani za romansidełka, ani też za polskimi pisarzami ;/

  3. elwika Says:

    a romanidełkami oczywiśćie😉

  4. Esencja Says:

    A już zaczynałam się interesować, ale sprowadziłaś mnie na ziemię. Po lekkim zawodzie na „Każdy dom potrzebuje balkonu” [nie jestem w stanie sensownie odmienić tego tytułu;)] i ze względu na jesień w butach siedmiomilowych na gwałtu-rety wołam o fantastykę;). Nie przełknę chyba wieczorowego powieścidła po raz kolejny.
    Kryzys „nie ma już dla mnie wartościowych pisarzy do czytania” to taki podtyp wywoływany przez niewielkie biblioteki osiedlowe w rodzaju tej mojej. Będąc tam ostatnim razem i widząc, że nie ma książek, które liczyłam zastać, a są podejrzanie wyglądający typkowie na pułkach, łapię właśnie taki kryzys. Rozwiązaniem pewnie byłoby zapisanie się do nowej biblioteki, ale do tego zabieram się od kilku miesięcy – i jak dotąd kończy się na gadaniu.
    I czyż to nie straszne?;)

  5. Esencja Says:

    Rany julek, to jeden z najdłuższych komentarzy w moim życiu;).

  6. nutta Says:

    Ta powtarzalność oczu i tyłeczka też mnie drażniła. Ja całą książkę potraktowałam jako pastisz gatunków.
    Pozdrawiam wieczorową porą:)

  7. Lilithin Says:

    Aria, jest tam trochę lukru, nie wiem, czy nie okaże się on ciężkostrawny😉

    Elwika, decyzję pozostawiam Tobie🙂 Atutem książki jest humor, ale wątek romansowy napędza całą fabułę.

    Esencja, no to marsz to innej biblioteki! Po co się męczyć😉 Tytuł książki Frank też mi sprawiał trudności😉

    Nutto, ciekawe tylko, czy taki był zamysł autorki (aby napisać pastisz)😉 Miłego dnia🙂

  8. Esencja Says:

    W zasadzie to mogłam napisać „zawodzie na ‚Każdym domu potrzebującym balkonu'”, ale to dziko brzmi, zupełnie jakby książka była świadoma.
    Ach, wkrótce się wybiorę, może nawet w tym tygodniu, potrzebuję tylko mocnego kopa w tyłek;).

  9. Lilithin Says:

    Esencja, właśnie daję Ci kopa😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s