Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Nigdziebądź” – Neil Gaiman Wrzesień 21, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 20:35
Tags:

„Work. Home. The pub. Meeting girls. Living in the city. Life. Is that all there is?”

Średnio zaradny i mało asertywny safanduła Richard Mayhew przekonuje się na własnej skórze, że praca, dom, knajpy i dziewczyny to nie wszystko. Kiedy postanawia pomóc leżącej na chodniku dziewczynie, otwiera się dla niego zupełnie inny świat. Richard wstępuje do Londynu Pod (London Below) i tam nadal pomaga owej dziewczynie o nietypowym imieniu Drzwi, tym razem w odnalezieniu morderców jej rodziny. Towarzyszy im ekscentryczny Markiz de Carabas, z którego ust ironia ani sardoniczny humor nie schodzą ani na sekundę oraz tajemnicza Łowczyni. Bohaterowie wyruszają na typową dla literatury fantastycznej wędrówkę, w której nie tylko pokonują trudności fizyczne, ale też przekraczają samych siebie i własne słabości. Najwyraźniej widać to na przykładzie Richarda, choć mnie nieco irytowało jego ciągłe niedowierzanie.

„Nigdziebądź” to dodatkowy smaczek dla bywalców Londynu i fanów przejażdżek metrem. I tak np. stacja Earl’s Court jest dosłownie dworem hrabiego, a przebycie Knightsbridge to ponura wędrówka przez złowrogi most najeżony niebezpieczeństwami. Wraz z bohaterami powieści podróżujemy również po zamkniętych stacjach, na których czas się zatrzymał i wciąż wiszą tam plakaty z lat 30-tych. Muszę przyznać, że bardzo sugestywnie oddziałowuje to na wyobraźnię.

Książkę czytało się świetnie i to na pewno dopiero początek mojej przygody z Gaimanem.

 

28 Responses to “„Nigdziebądź” – Neil Gaiman”

  1. Aria Says:

    Hah! Jak szybko się pojawiła recenzja😀 Jak zdrówko? ;>

    „Nigdziebądź’ było prześwietne, nie ma co🙂 A tego, kto się nie zgadza, wyzywam na pojedynek, o! xD

    Pozdrawiam🙂

  2. moni Says:

    Lilithin nie czytałam nigdy nic Gaimana, ale w poniedziałek widziałam film, który nasunął mi na myśl – o dziwo – książki tego autora. Obrazy, które zmieniały się na ekranie przypominały okładki jego książek – niestety, nie był to film na podstawie jego powieści (co mnie bardzo zdziwło) ale gdzieś tam zasiało się ziarenko ciekawości twórczością Gaimana i teraz jeszcze Twoja recenzja, która bardzo przypomina mroczne klatki filmu. (film miał tytuł 1:0)

  3. matylda_ab Says:

    Ja to mam na półce! Nieprzeczytane😉 Tylko wciąż coś innego biorę do czytania. Ale od dawna mnie kusi.

  4. Lilithin Says:

    Aria, pojedynek wygrałabyś z całą pewnością. W razie czego będę Ci pomagać😉 A zdrówko, dziękuję, trochę lepiej🙂

    Moni, chyba się rozejrzę nad tym filmem.

    Matyldo, naprawdę warto!

  5. Agnes Says:

    Początek? To znakomicie, bo to bardzo dobry pisarz moim zdaniem.

  6. moni Says:

    Lilithin ja się rozejrzałam … przez Ciebie🙂 …. za książką!!!! Grrrr🙂 hahaha! A film był w telewizji, ale to taki kanał, na którym być może powtarzają – TV1000. Sprawdż koniecznie.

  7. tuszemposzybie Says:

    Chcę przeczytać :c Chcę przeczytać wszystko😀 Dziękuję za życzenie, powodzenie mi się bardzo przyda😉 A to co jest na zdjęciu to podobnoż stos doskonale kompletny do którego nic więcej nie powinno dojść – odkupiłam go od studentki łącznie z kserówkami, testami etc. A kierunek moich studiów to żadna tajemnica – zaczynam prawo🙂

  8. Sara Says:

    Nigdy nie słyszałam; zaraz dokładniej obcykam tę książkę:)

  9. Beatrix Says:

    Bardzo lubię „Nigdziebądź”, na wyobraźnię działa niesamowicie, a akcja umieszczona w metrze i Londynie Pod – świetne. Mnie jeszcze Gaimana podobał się ‚Gwiezdny pył” i „Księga cmentarna”.

  10. Esencja Says:

    Czytałam, dość dawno temu, i to, co wciąż pamiętam, to rodzina Drzwi (imiona tak przypadły mi do gustu, że nawet zrobiłam tą rodzinę w simsach;)) i właśnie niezwykłe metro. Pamiętam też, że koniec mnie rozczarował, ale dlaczego?
    Nie było mnie trochę i widzę, że u ciebie nie muszę przeglądać tych dziesięciu postów wstecz, ulżyło mojemu lenistwu;). Co słychać?

  11. Zgadzam się z Arią w całej rozwiązłej supełkowatości X,D

    Pozdrawiam i ściskam serdecznie🙂

  12. Agna Says:

    Nie wiem dlaczego, ale jak „Koralinę” połknęłam bez krzty skrzywienia tak „Nigdziebądź” idzie mi strasznie. Kilka stron i chce mi się spać…ale nie poddam się.

  13. Lilithin Says:

    Agnes, a co byś polecała jako kolejną lekturę Gaimana?

    Moni, dziękuję ślicznie za linka🙂

    Tuszemposzybie, miłego studiowania prawa w takim razie🙂

    Sara, obcykaj, moim zdaniem warto🙂

    Beatric, „Gwiezdny pył” znam tylko z filmu i podobał mi się. Może następnym razem wezmę „Księgę cmentarną”🙂

    Esencja, ja się leniłam, więc dużych zaległości nie masz😉

    Basiu, no to już 3 z nas muszkieterki😉

  14. Lilithin Says:

    Agna, jak to spać? Jestem w szoku😉

  15. Esencja Says:

    Ja się lenię dzisiaj. Stwierdziłam, że co tam, żadnych specjalnie ważnych lekcji nie ma, to sobie w domu zostanę, poczytam, pooglądam Nanę, i może nawet pojeżdżę na rolkach .

  16. Agna Says:

    Ano nie mogę się wbić w książkę. Na razie odłożyłam, co pomaga. Sama jestem zdziwiona. Po „Koralinie” i „Gwiezdnym pyle” taka reakcja.:/

  17. moni Says:

    Nie ma za co🙂 niestety, nie wiem czy widziałaś ale powtórka była w tym dniu, w którym pisałam komentarz o …. 4 nad ranem😉

  18. Esencja Says:

    To jeżdżenie na rolkach to był oczywiście dowcip;).
    Chciałam się pochwalić, co zapomniałam zrobić wcześniej, że zapisałam się do tej jeszcze jednej biblioteki, i jestem póki co bardzo szczęśliwa.

  19. chiara76 Says:

    list dziś dotarł, dzięki, pozdrawiam.

  20. Lilithin Says:

    Esencja, gratuluję pokonania lenistwa i wyruszenia do innej biblioteki🙂

    Agna, zawsze można zwalić na pogodę albo na ciśnienie😉

    Moni, ja nawet nie mam telewizora, więc oglądanie w ten sposób i tak odpada😉 Będę szukać w innych źródłach😉

    Chiaro, jestem wręcz w szoku, że tak szybko!

  21. moni Says:

    Och jak Ci zazdroszczę! tego „niemania” TV🙂
    owocnych poszukiwań w takim razie:)

  22. mandżuria Says:

    Podobało mi się „Nigdziebądź”, nawet bardziej niż „Amerykańscy bogowie”, choć ta druga jest z pewnością lepiej napisaną, dużo bogatszą książką. Ale i tak londyńskie metro wygrywa!🙂

  23. Lilithin Says:

    Moni,🙂

    Mandżuria, „Amerykańscy…” przede mną, ale pomysł z metrem faktycznie doskonały🙂

  24. milvanna Says:

    „Nigdziebądź” przeczytałam jakiś czas temu, ale pamiętam, że ta pozycja bardzo przypadla mi do gustu. A będąc w Londynie i jeżdżąc metrem ciągle przypominałam sobie fragmenty książki:)
    Polecam „Amerykańskich bogów” i „Koralinę”:)

  25. Lilithin Says:

    Milvanna, przejażdżka metrem pewnie wydała się wtedy o wiele bardziej interesująca😉 „Koralinę” widziałam w wersji filmowej, świetna. O „Amerykańskich…” słyszałam dużo dobrego.

  26. milvanna Says:

    To było już zupełnie inne metro;) Muszę obejrzeć „Koralinę”,bo słyszałam o niej wiele pozytywnych opinii.

  27. Lilithin Says:

    Milvanna, szkoda tylko, że nie obejrzysz już w 3d😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s