Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Instytut” – Jakub Żulczyk Październik 2, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 17:34
Tags:

W sytuacji, kiedy człowiek w końcu z pełną mocą uświadamia sobie, że jego małżeństwo to fikcja i że nie kocha swojego męża, a jedynym ogniwem łączącym dwoje ludzi mieszkającyh pod wspólnym dachem jest córka, otrzymanie w spadku po babci dużego mieszkania w Krakowie wydaje się darem niebios.

Kiedy Agnieszka dowiaduje się o zapisanym na nią mieszkaniu, z wielkim bólem żegna się z córką obiecując, że będą razem mieszkać kiedy ta zrobi remont i pozałatwia wszelkie formalności. Kobieta nie przeczuwa żadnego niebezpieczeństwa – dość namolny kupiec nie wydaje jej się podejrzany, a widniejący na domofonie napis ‚instytut’ ledwie ją ciekawi. Do czasu. Któregoś dnia Agnieszka wraz ze swoimi współlokatorami zostaje zamknięta w mieszkaniu. Cała kamienica wydaje się opustoszała, telefony nie działają, internet został odcięty.

„Instytut” ma kilka mocnych cech. Po pierwsze, trzyma w napięciu i wzbudza strach, a to chyba podstawowe warunki, jakie powinien spełniać horror. Cała siła tkwi w świadomości, że taka sytuacja jest możliwa i bardzo łatwa do wyobrażenia. Trudniej zobrazować sobie biegające po ulicach zombie atakujące ludzi niż grupę ludzi uwięzioną w mieszkaniu. Łatwiej wczuć się w sytuację bohaterów i zastanawiać się, co my byśmy zrobili w podobnej sytuacji. Po drugie, Żulczyk stworzył dość interesujące tło obyczajowe, które poznajemy stopniowo ze wspomnieć gównej bohaterki, Agnieszki. Młodość spędzona w oparach wódki, papierosów i narkotyków, przypadkowa ciąża z tzw. porządnym chłopakiem i depresja wynikająca z wszystkich powyższych czynników. Agnieszka nie jest świetą męczennicą, matką Polką. Pewnego dnia buntuje się przeciw iluzji, w której żyje i opuszcza rodzinę. Nie znaczy to wcale, że nie kocha córki. Wręcz przeciwnie. Kolejnym mocnym pnktem jest konstrukcja bohaterów. Charakterystyka Agnieszki jest dość pogłębiona, ale jej przyjaciele i współlokatorzy to właściwie pewne modele, a nie prawdziwe osoby. Jest osiłkowaty kibic, jest weganka o lewicowych poglądach, jest dziewczyna interesująca się wróżbami i magią. Świetne są fragmenty, w których dowiadujemy się, kim są Oni dla każdego z  mieszkańców Instytutu. Jednak wszystkie te postaci są ledwie zarysowane i nie wychodzą poza ramy stereotypów, na których zostały zbudowane. Moim zdaniem to plus. Wszyscy niejako koncentrują się wokół Agnieszki, to ona jest głównym bohaterem, z jej perspektywy widzimy wydarzenia, pozostałe osoby nie są tak istotne. Gdyby pogłębić osobowość każdej postaci, powieść rozrosłaby się do gargantuicznych rozmiarów, a napięcie pewnie by na tym  znacznie ucierpiało.

„Instytut” nie jest jednak pozbawiony jakichkolwiek wad. Rozumiem, że śledzimy wydarzenia wraz z przerażoną Agnieszką i rozumiem, że Agnieszka nie jest wykładowcą starożytnej greki na uniwersytecie. Rozumiem też, że czasami trzeba użyć przekleństwa dla wzmocnienia efektu, rozumiem, że przerażony człowiek nie myśli o budowaniu pięknych zdań, ale wszystko ma swoje granice i w moim odczuciu trochę za dużo tego było. Potoczny język to jednak drobiazg. Tym, co najardziej kuleje w „Instytucie” jest zakończenie. Niestety, jęk zawodu wydarł się z mojej piersi przy ostatnich scenach. Na pytanie ‚dlaczego?’ nie powinno odpowiadać się ‚bo tak’. Chyba zabrakło pomysłu na jakieś ciekawsze rozwiązanie całej intrygi. Ogólnie jednak czytało się bardzo dobrze. Polecam.

 

10 Responses to “„Instytut” – Jakub Żulczyk”

  1. Mary (2lewastrona) Says:

    ksiazka przede mną, ale juz w kilku recenzcjach czytalam ze toi zakonczenie do bani jest. szkoda no.

  2. Beatrix Says:

    Przede mną również, pomimo wielu opinii negatywnych na temat zakończenia sugeruję się tym, że warto przeczytać.

  3. Sara Says:

    Jedyny horror, który mnie przestraszył to „Cmętarz dla zwierzaków” Kinga:) Instatyut wydaje się naprawdę wart przeczytania:)

  4. kolmanka Says:

    O książce słyszałam w programie „Hurtownia książek” i od razu przypadła mi do gustu. Uwielbiam takie klimaty i mam nadzieję, że jeśli tylko finanse pozwolą to ona także znajdzie się na moim stoliku;)

  5. Nyx Says:

    Kurczę, a ja i tak jestem strasznie ciekawa! Dlatego na pewno kupię😉

  6. mandżuria Says:

    Mnie zakończenie się spodobało, ale prawdopodobnie wynika to z mojej ogólnej niechęci do horrorów i pragnienia, żeby ten ich koszmar się już jak najszybciej skończył. Oczywiście, ciekawiej by było, gdyby za wszystkim stały jakieś fakty, mroczna i lepiej przemyślana historia… Ale nie było źle, stąd dałam jej 4🙂

  7. Lilithin Says:

    Mary, bardzo rozczarowujące było to zakończenie, ale poza tym książka ciekawa.

    Beatrix, warto w jesienny wieczór😉

    Sara, kiedyś czytałam Kinga, ale już nic nie pamiętam😉

    Kolmanko, książka chyba ma dość szeroko zakrojoną akcję promocyjną🙂

    Nyx, kup i daj znać, jak przeczytasz🙂

    Mandżuria, gdybym przyznawała oceny, tez byłoby 4🙂

  8. wafelek Says:

    oo słyszałam o tej książce w radiu i mimo niezbyt zachęcającej postawy pana dziennikarza twoja recenzja potwierdza moje skromne zdanie – ze ksiazka jest ciekawa i kurcze chyba sie na nia skusze

  9. Lilithin Says:

    Wafelek, skuś się, na ponury wieczór nadaje się jak najbardziej. Zwłaszcza, jeśli nikogo nie będzie w domu😉

  10. eska Says:

    Zakończenie, zakończeniem, ale Żulczyk ma bardzo ciekawy styl. Teraz czekam na jego „Zmorejowo”. Zapowiedzi dają obraz bardzo ciekawej książki, Jestem zainteresowana.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s