Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Friszta. Opowieść kabulska” – Petra Procházková Kwiecień 19, 2011

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 21:24
Tags: ,

Afganistan. Kiedy słyszę, że ten kraj jest miejscem akcji jakiejś książki lub że autor stamtąd pochodzi, mam ochotę odłożyć pozostałe lektury na dalszy czas i pogrążyć się w tej zupełnie nieznanej, innej niż europejska, kulturze. Afganistan, naznaczony wojnami, powinien szerzej zagościć na literackiej mapie świata.

Życie codzienne w tym odległym kraju poznajemy oczami Hery,  wykształconej Rosjanki, która poznała w Moskwie Nadira, dumnego Persa, jak często sama o nim mówi. Zakochana wyruszyła z narzeczonym do jego ojczyzny. Poznaje tam rodzinę męża, której częścią chce się stać, częścią „tej rodzinnej mafii, w której wzajemne oszczerstwa były na porządku dziennym, ale jak przyszło co do czego, wujowie i kuzyni, zgrzytając zębami, dzielili się zarobkami z krewniakami, choćby ich w życiu na oczy nie widzieli.”* Towarzyszymy jej w codzinnych czynnościach, w zwykłych sprawach.

Procházková, czeska dziennikarka, pisze prostym językiem, bez zbędnych ozdobników. Prozaiczne wydarzenia każdego dnia pozwalają poznać zwyczaje afgańskiej rodziny bez oceniania czy krytyki ze strony autorki. I choć możemy zgrzytać zębami na fragmenty, kiedy dla Herry agresja Nazira jest oznaką jego wielkiej miłości lub kiedy rodzina przyzwala zięciowi na znęcanie się (bo to już nawet nie ‚zwykła’ przemoc domowa) nad Frisztą, to Procházková nie potępia, nie zionie nienawiścią ani europejskim poczuciem wyższości. Ona jedynie opisuje i na dodatek w taki sposób, że trudno się od książki oderwać.

Jeśli coś jest we „Friszcie” ośmieszane i pośrednio krytykowane, to zachodnie podejście do Afganistanu. Kiedy sędziwy członek klanu Nazira dowiaduje się o wkroczeniu żołnierzy z misji pokojowej (samo sformułowanie jest dla mnie oksymoronem), ze smutkiem stwierdza: „Czyli będziemy ich tu mieć na zawsze”.** Czy na zawsze – pokaże to jeszcze czas, ale wkroczenie obcych wojsk wiążę się z narzucaniem zachodnich norm i zwyczajów. Ministerialni urzędnicy w tradycyjnych agfańskich strojach nie są mile widziani, bo przecież „Afgańczyk w powłóczystej piżamie nie mógł się prezentować godnie podczas rozmów z ubranym podług najnowszej mody Amerykaninem czy Europejczykiem”.*** Fragment ten, nieco wyrwany z kontekstu, ma oczywiście charakter ironiczny, a nawet nieco zjadliwy. Brak próby zrozumienia innej kultury oczywiście pojawia się również w programie pomocy dla kobiet. Heidi, Amerykanka, liczy na spektakularne zmiany nie zdając sobie sprawy, że nie da się zmienić mentalności ludzi w ciągu kilku dni. Dla Heidi ich zwyczaje są „debilne i przedpotopowe” i w swej ignorancji kobieta sądzi, że Afganki z dnia na dzień zrzucą burki, które nawiasem mówiąc są nie tyle symbolem religijności, co ochroną przed niepożądanymi komentarzami ze strony obcych mężczyzn, zostawią rodzinę i pójdą do szkoły i do pracy. Herra w kłótni z Heidi wybucha: „Nie licz na to, że będę ci pomagała zmieniać te debilne przedpotopowe tradycje. A wiesz czemu? Bo one tego w ogóle nie chcą”.**** Pomoc udzielana na siłę nie jest pomocą, a narzucenie obcych wzorców innej kulturze budzi etyczne wątpliwości. Możemy się zżymać na warunki i pozycję, na którą godzą się afgańskie kobiety obecne na kartach powieści, możemy nie chcieć nigdy być w ich skórze, ale nie możemy zmuszać ich do przyjęcia naszego stylu życia.

„Friszta” była fascynującą lekturą, uczącą tolerancji i otwierającą oczy na wiele spraw. Czasami nieco dziwiła mnie Herra, jakby nie było Rosjanka z dyplomem z prawa, która absolutnie niczego nie kwestionowała i przyjęła afgańską kulturę w całej jej rozciągłości bez słowa skargi czy zdziwienia, ale dzięki temu Procházková stworzyła przebogaty obraz afgańskiej rodziny, zamiast popadania w schemat typu: niewinna kobieta z cywilizowanej Europy zakochuje się w złym muzułmaninie i walczy o przetrwanie. Wspaniała lektura.

—–

* Petra Procházková, Friszta. Opowieść kabulska. Tłum. Jan Stachowski. Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2008. s. 290.

** Tamże, s. 23.

*** Tamże, s. 148.

**** Tamże, s. 189.

 

12 Responses to “„Friszta. Opowieść kabulska” – Petra Procházková”

  1. Isabelle Says:

    Ostatnio mam wielką ochotę na literaturę tego typu, a Twoja recenzja bardzo zachęca… Do tego jeszcze wydane przez Czarne… Nie pozostaje mi nic innego jak ją zakupić🙂

  2. Eireann Says:

    Brzmi to bardzo interesująco, będę o niej pamiętać.

  3. pandorcia Says:

    Takie powieści zawsze pozostają w mojej pamięci na bardzo długo… i tą na pewno przeczytam🙂

    Pozdrawiam serdecznie🙂

  4. saradeever Says:

    Interesująca lektury, w dodatku historie o muzułmanach to odkrywanie tajemnicy jak tam na prawdę jest. Książka z rocznika 2008 chyba powinna być w bibliotece😉

    Pozdrawiam🙂

  5. Ysabell Says:

    Nie lubię literatury arabskiej ani takiej o krajach arabskich, ale za to fascynuje mnie Petra Prochazkova i coś czuję, że ona wiedział o czym pisze… Myślę, że rozejrzę się za tą powieścią, może dzięki niej polubię tę wschodnią tematykę w literaturze?
    Dzięki za napisanie o niej, nie wiedziałam, że po polsku została wydana jakaś powieść Petry…

  6. Esencja Says:

    Chyba jedna z ciekawszych książek pośród tych, o których ostatnio słyszałam. Okładka też mi się w gruncie rzeczy podoba. Spróbuję się rozejrzeć, ale dam głowę, że nic z tego nie wyjdzie;).

  7. Lilithin Says:

    Isabelle, teraz to już chyba tylko na allegro i w antykwariatach, sama dość długo na nią polowałam.

    Eireann, polecam🙂

    Pandorcia, to prawda, długo o „Friszcie” nie zapomnę. Również pozdrawiam🙂

    Saradeever, Procházková przedstawiła świat muzułmanów bez popadania w stereotypy i bez krytykowania, co bardzo istotne w tej tematyce. Trzymam kciuki za obecność książki w bibliotece😉

    Ysabell, nie dałabym sobie ręki uciąć, ale nie wydaje mi się, aby Afganistan był krajem arabskim. W każdym razie ja wcześniej o Procházkovej nie słyszałam, ale cieszę się, że informacja o polskim wydaniu się przydała🙂

    Esencja, zawsze trzeba mieć nadzieję😉

  8. Agnes Says:

    Wrzucam do schowka, bo napisałaś tak, że chce się przeczytać – mimo mody na te schematy, o których piszesz w ostatnim akapicie.

  9. Lilithin Says:

    Agnes, odnoszę wrażenie, że dużo łatwiej znaleźć książki opierające się właśnie na tych schematach niż prawdziwą próbę ukazania życia w kraju, gdzie dominującą religią jest islam, więc naprawdę warto zwrócić uwagę na „Frisztę”.

  10. Marta Says:

    Fajny blog, sama taki kiedyś zaczęłam, z dokładnie tych samych powodów, ale wróciłam do bardziej tradycyjnej formy pisania w notatniku.

  11. Marta Says:

    Jeśli chodzi o Afganistan to chciałam polecić gorąco dwie książki:
    „The Bookseller of Kabul” Åsne Seierstad
    i „The Kite Runner” Khaled Hosseini.

  12. Lilithin Says:

    Marta, dziękuję🙂 Słyszałam zarzuty o książce Seierstad, że pisana jest z typowo europejskiej perspektywy, bez próby zrozumienia Afganistanu i trochę to ostudziło mój zapał. Hosseini już od dawna jest na mojej liście🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s