Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Odkładam Rushdiego na półkę Lipiec 4, 2011

Filed under: Porzucone — Lilithin @ 12:01

„Szatańskie wersety” chciałam przeczytać, kiedy na pierwszym roku studiów (czyli 5 lat temu) usłyszałam, że Chomeini wydał fatwę nakazującą zabić Rushdiego za obraźliwe dla muzułmanów  fragmenty. Sensacyjna otoczka wokół powieści dodawała jej jakiegoś złowrogiego uroku.

Kiedy w końcu książkę udało mi się zdobyć, przeleżała kilka dobrych lat na półce. W końcu, kilka tygodni temu nadszedł czas na „Szatańskie wersety”. Równolegle z nimi czytałam 3 inne książki i kiedy wróciłam do Rushdiego, niezbyt dobrze już pamiętałam to, co czytałam na początku. Zamiast zacząć od początku brnęłam dalej, nieco po omacku pamiętając jak przez mgłę imię jakiegoś bohatera, ale nie mogąc już przywołać wydarzeń, w których on wcześniej uczestniczył.

W pracy, gdzie książka tęsknie na mnie spoglądała, czule głaskałam pozłacany tytuł czekając na moment, kiedy będę mogła zasiąść do lektury, ale kiedy już to następowało, po 10 stronach traciłam zapał i zżymałam się na siebie, że nic nie pamiętam jednocześnie nie chcąc wracać do początku po przeczytaniu 3/4 powieści.

Dziś jednak mówię dość. W obecnej chwili nie mam najmniejszej chęci zaczynać „Szatańskich wersetów” od nowa, a brnąć dalej i czytać tylko po to, żeby powieść dokończyć mija się z celem. Wiem, że w ten sposób nic z lektury nie wyniosę, kiedy imiona, miejsca i wydarzenia mieszają się i zlewają w bliżej nieokreśloną całość, a cały sens gdzieś się zatraca. Żegnam się więc z Rushdiem z obietnicą powrotu za jakiś czas.

Advertisements
 

15 Responses to “Odkładam Rushdiego na półkę”

  1. kalio Says:

    o tak, do niektórych książek zwyczajnie traci się cierpliwość.
    Gdyby była wciągająca, to nie mogłabys się od niej oderwać. Gdyby była mądra, po odłożeniu chciałabys wiedzieć, co nowego autor jeszcze Ci powie. Sama sensacyjna otoczka i złote litery to za mało, żeby czytelnika utrzymać przy sobie. To jest dobre tylko do przyciągnięcia uwagi.

  2. grendella Says:

    Może to nie jest po prostu „ten czas”? Może jeszcze wrócisz do tej książki i cię zachwyci? „Szatańskich wersetów” nie, ale robiłam kilka podejść do „Dzieci północy”, w końcu trafiłam na odpowiedni moment i urzekła mnie ta książka.

  3. Lilithin Says:

    Kalio, ja jednak, tak jak Grendella, sądzę, że to nie ten czas. Na książce nie mogłam się skupić dostatecznie, ciągle coś innego mnie pochłaniało i jakoś tak wszystko się „rozlazło”. Dlatego obiecałam sobie jeszcze wrócić do „Szatańskich wersetów” 🙂

    Grendella, oczywiście, że wrócę. Nie twierdzę absolutnie, że to zła książka. W związku z tym, że za niecały tydzień wyjeżdżam, wolę ten czas jednak poświęcić na inne lektury, bo Rushdie jednak wymaga dość sporej dawki uwagi, której teraz nie jestem w stanie mu zapewnić.

  4. Agna Says:

    Rushdiego jeszcze nie czytałam, ale zdążyłam usłyszeć o fatwie i jej skutkach. W planach mam „Dzieci północy”, szczególnie kiedy wersję filmową reżyseruje Deepa Mehta – jednak jedyny egzemplarz biblioteczny sypie się w rękach.

    Kiedyś czytałam na siłę co zaczynałam, ale w końcu poszłam po rozum do głowy bo tak się nie da. Chyba, że chcę wyhodować uraz do książek.

  5. Beatrix Says:

    Ja czytałam, ale faktycznie książka jest taka, że wymaga niezłego skupienia. Pamiętam, że wracałam czasami kilka stron wstecz, bo jakoś się wyłączałam albo zapominałam przeczytanych już fragmentów.
    Trzeba trafić na dobry czas do czytania dla takich książek.

  6. Anonim Says:

    Czytałam Rushdiego trzy powieści – „Dzieci Północy”, „Ostatnie westchnienie Maura” i „Furię” (nie wiem, czy ta ostatnia dostępna jest po polsku, wszystkie czytałam po angielsku) – i wszystkie na swój sposób mnie urzekły. Ale na Rushdiego trzeba mieć odpowiedni nastrój i mało zajęć w życiu, w czasie lektury. Na pewno nie jest, jak Kalio pisze, że „Szatańskie wersety” są dobre tylko na przyciągnięcie uwagi. Zbyt wiele osób Rushdie porusza, pozytywnie i negatywnie, by można było tak lekceważąco napisać, że chodzi tu tylko o sensację. W końcu wyszło trochę tych książek w sposób obrazoburczy traktujących Koran, ale tylko o „Szatańskich wersetach” było TAK głośno. Ja jeszcze po nie sięgnę, ale też nie w najbliższym czasie, niech sobie jeszcze postoją na półce.
    A jak masz ochotę na coś indyjskiego, ale wciagającego, mądrego i nienużącego, coś, przez co nie trzeba brnąć, to polecam powieść „Someone Else’s Garden”, którą recenzuję tu: http://chihiro.blox.pl/2011/07/Kobieta-jako-cudzy-ogrod-Someone-Else.html

  7. kalio Says:

    Nie napisałam lekceważąco o tej konkretnej książce. Napisałam dokładnie „niektóre książki”. Nie czytałam „Szatańskich wersetów”, więc nie wiem, może są trudne po prostu. Odniosłam się ogólnie do sytuacji.
    Przepraszam, jeśli Cię uraziłam, chichiro, nie było to moim zamiarem. W przyszłości będę ważyć słowa.

  8. Anonim Says:

    Ok, rozumiem, Kalio. W pisaniu niektóre elementy giną w przekazie, źle zrozumiałam i ja przepraszam. A „Szatańskie wersety” na pewno są trudne, zresztą Rushdie w ogóle nie należy do pisarzy, których się łatwo czyta. Lilithin nie jest pierwszą osobą, która poległa, większość osób, które znam nie przebrnęła przez którąkolwiek książkę tego pisarza.

  9. Lilithin Says:

    Agna, „Dzieci północy” to dość monumentalna powieść, ciekawe jak będzie wyglądała wersja filmowa.

    Beatrix, dokładnie, Rushdie wymaga skupienia i maksimum uwagi.

    Chihiro, tak sobie myślę, że mogłam już Rushdiego odpuścić wcześniej i zabrać się za coś lżejszego w tym czasie. W sumie przeczytałam większość, ale zupełnie bezmyślnie…

    Chihiro i Kalio, 🙂 podoba mi się ta kulturalna wymiana zdań.

  10. szamanka30 Says:

    Przeczytałam „Szatańskie wersety” za pierwszym podejściem:) Ale faktycznie wymaga skupienia , koncentracji na tekście. Widocznie trafiłam na dobry u siebie moment, co może tylko cieszyć Teraz ksiażka grzecznie stoi sobie na półce. na pewno i Ty przeczytasz w odpowiednim dla siebie czasie:)

  11. buksy Says:

    Jesli w trakcie czytania jednej ksiazki konczy sie kilka innych, to raczej znak, ze niespecjalnie nam pasuje ;). A Rushdiego Kiedys probowalam Grimusa i bardzo szybko poległam .

  12. Chihiro Says:

    Lilithin, życzę Ci bezpiecznej, bezproblemowej i przyjemnej podróży i wspaniałych, pełnych wrażeń pierwszych dni (bo potem, liczę, będziesz się odzywać). Mam nadzieję, że aklimatyzacja przebiegnie bez większych trudności.
    Pozdrawiam serdecznie!

  13. Lilithin Says:

    Szamanko, gratuluję 🙂 Mam nadzieję, że i ja trafię kiedyś na odpowiedni moment.

    Buksy, Grimus to podobno jego najsłabsza książka.

    Chihiro, dziękuję bardzo! Podróż trochę się dłużyła, nie obyło się bez małych problemów. Teraz uczę się targowania, wzywania autorikszy i zrozumienia akcentu indyjskich dzieci. Relacje będą za jakiś czas 🙂

    Izusr, dziękuję za zaproszenie, jak znajdę chwilę, to wyjawię kilka sekretów 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s