Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Indie. Nowa azjatycka potęga” – Dietmar Rothermund Lipiec 30, 2011

Filed under: Indie,Przeczytane — Lilithin @ 07:59
Tags: ,

Myśląc o Indiach, pewnie niewiele osób myśli o nich, jako o kraju z wielkim potencjałem, a już na pewno przed oczyma nie staje obraz „azjatyckiej potęgi”. Typowy obraz Indii to zatłoczone ulice, chaos, bieda, bród i kolorowe sari. Kiedy mówiłam niektórym znajomym, że wybieram się na rok do Indii, kręcili głową z lekkim przerażeniem wyobrażając sobie chyba dziki i nieucywilizowany kraj pozbawiony podstawowych środków do życia jak bieżąca woda i prąd. Spotkałam się nawet z pytaniami, jaki będzie ze mną kontakt przez ten rok, „bo czy oni mają tam internet?” Woda jest, prąd jest, internet jest, do pełni szczęścia brakuje mi tylko pralki, ale to materiał na zupełnie inną opowieść.

Książka Rothermunda, niemieckiego indologa, właśnie idealnie nadawałaby się dla tych osób, które o Indiach nie wiedzą nic i myślą o nich jako o całkowicie zacofanym miejscu na mapie świata. Rothermund pisze o rzeczach, z których Indusi mogą być dumni (i z pewnością są). Zakaz importu wielu towarów z zachodu w efekcie przyniósł niesamowity rozwój technologiczny, np. Indusi sami wyprodukowali swój własny superkomputer za ułamek ceny zachodniego odpowiednika. Takich przykładów niemiecki indolog podaje więcej. Z drugiej strony opisuje też elementy indyjskiego życia, które z pewnością nie są pozytywne – ubóstwo, podział kastowy, czy nieciekawą sytuację w wiejskich szkołach. Można jednak poczuć, że autor darzy Indie wielką sympatią i z nadzieją patrzy w ich przyszłość.

Choć z chęcią podarowałabym tę książkę każdej osobie, która w Indiach widzi tylko biedny kraj trzeciego świata, to zdaję sobie sprawę, że zbiór artykułów Rothermunda to lektura nie dla każdego. Autor jest profesorem na uniwersytecie w Heidelbergu i „Indie. Nowa azjatycka potęga” to pozycja zdecydowanie naukowa, a co za tym idzie – momentami przytłacza ilością faktów, liczb czy nazwisk. Język jest jednak bardzo klarowny, Rothermundowi udaje się uniknąć naukowego żargonu czyniąc tym samym książkę nieco przystępniejszą. Dla mnie zbiór tych artykułów to prawdziwy skarb, ale polecam zdecydowanym fascynatom Indii, w przeciwnym razie można się szybko zrazić.

 

5 Responses to “„Indie. Nowa azjatycka potęga” – Dietmar Rothermund”

  1. Isabelle Says:

    Ja od jakiegoś czasu jestem zafascynowana Indiami i Nepalem, więc z pewnością prędzej czy później się skuszę🙂 Na razie muszę opanować to, co już na półce stoi😉

    Czekam z niecierpliwością na kolejne Twoje wrażenia z Indii, mam nadzieję że już niebawem😉

    Pozdrawiam!

  2. Lilithin Says:

    Isabelle, wrażeń mam całą masę, tylko gorzej ze zdjęciami je ilustrującymi😉 Książkę polecam, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość.

  3. Chihiro Says:

    Nie słyszałam o tej książce, na Wyspach tyle jest pozycji pisanych przez Brytyjczyków czy Indusów o Indiach, że na tłumaczenia nie pozostaje już chyba miejsca. W każdym razie na mnie na półce czekają książki Edwarda Luce i Patricka Frencha, a kilka dni temu przeczytałam, że znów pojawiła się nowa, ważna pozycja.
    Rothermund wydaje się być indofilem, to samo pisze się o Frenchu, w przeciwieństwie do Naipaula, który swego czasu też sporo pisał o Indiach. A nastawienie Twoich znajomych i ignorancja jeśli chodzi o indyjski potencjał – kuriozalne, dla mnie niezrozumiałe w dzisiejszych czasach, gdy Polacy mają dostęp do internetu i informacji.

  4. Lilithin Says:

    Chihiro, na Wyspach to chyba ogólnie ciężko o tłumaczenia, a już z pewnością trudniej o tłumaczenia książek o takiej tematyce. Znajomych z takim podejściem nie było aż tak wielu, ale właśnie takie komentarze pamięta się bardziej, właśnie przez ich niedorzeczność.

    • Chihiro Says:

      Wprawdzie narzeka się, że tłumaczenia zajmują tylko 3% całego rynku, ale to też dziwny zarzut. Przecież tyle światowej (nie tylko brytyjskiej i amerykańskiej) literatury pisanej jest po angielsku. Spora część pisarzy chińskich, indyjskich, afrykańskich, irańskich itp. pisze po angielsku, nie tylko wtedy jak mieszkają w USA czy UK. Ogromnej liczby książek w efekcie nie trzeba tłumaczyć, to nie to co z polskim czy niderlandzkim, w tych językach piszą tylko Polacy lub Holendrzy. Więc sama ocena procentowa ilości tłumaczeń nic nie mówi, moim zdaniem.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s