Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Karva Chauth Październik 18, 2011

Filed under: Indie — Lilithin @ 18:13
Tags:

Skromna henna na Karva Chauth

Słowem wstępu i wyjaśnień. Przed przyjazdem do Indii roiłam sobie w głowie, jakie to wspaniałe i trafne obserwacje na temat tutejszego społeczeństwa pojawią się na blogu. Widziałam mądre, zaplanowane i elokwentne wpisy. Plany swoje, a życie swoje. Filozoficzne rozmyślania, jak widać, nie nadeszły, w efekcie czego blog leży odłogiem. Zamiast męczyć się wydumanymi obserwacjami postanowiłam pisać po prostu to, co widzę, co mnie zaskakuje, w czym biorę udział. Po ludzku i zwyczajnie, przyziemnie. Kto ciekawy, niech czyta. Dziś kilka słów o bransoletkach, poście i księżycu.

Tło wydarzeń: idę sobie niewinnie do lokalnego „osiedlowego” sklepiku po coś do picia. Niczego nieświadoma wkraczam w świat błyszczących, kolorowych, mieniących się w słońcu bransoletek poustawianych na stolikach pod trzema namiotami. Niektóre nawet są fantazyjnie wyeksponowane na stojaku w kształcie drzewa. Spodobały mi się w miarę mało krzykliwe zielone i srebrne bransoletki, które leżały w dwóch pudełkach o łącznej długości ok 40cm. Jednym słowem – bransoletek od urwania głowy, na moje potrzeby pół pudełka w zupełności wystarczy. Pytam się więc pani, ile kosztują. Pani na to, że 200 rupii (ok 12 zł). No to świetnie, ale ile dokładnie dostanę za te 200 rupii? Tuzin? Tuzinów dwa? Otóż nie. Dostanę wszystkie, czyli właściwie mogłabym zakryć nimi nadgarstki i zatrzymać się jakieś 5 cm przed łokciem. Bo oto okazuje się, że są to bransoletki dla panny młodej. Zdziwiłam się, bo zazwyczaj są one czerwono-srebrne, zielonych u żadnej mężatki jeszcze nie widziałam. Tradycja nakazuje nosić je przez pełny rok od ślubu, nie powinno się ich ściągać nawet do kąpieli. Niektóre panie noszą krócej, przez pół roku, 3 miesiące lub nawet i miesiąc. Ślubne czy nie, zielone cuda wylądowały w mojej torebce profesjonalnie zapakowane w gazety. Zbiór wykonany ze szkła/lustra (?) w pewnym stopniu uległ już pewnemu uszczupleniu. Obecność 3 namiotów wypełnionych biżuterią nieco mnie zdziwił, ale w Indiach wszystko jest możliwe, więc nie dopytywałam, cóż to za okazja, tylko machałam dłońmi jak głupia, aby słyszeć brzęk bransoletek. Bo to mój pierwszy taki zakup odkąd przyjechałam 😉

Fragment „Fire” dotyczący Karva Chauth

Następnego dnia w szkole dowiedziałam się, cóż to za święto. Karva Chauth – dzień, w którym żony spożywają pierwszy posiłek tuż przed wschodem słońca by cały następny dzień pościć nie pijąc nawet wody w oczekiwaniu aż księżyc pojawi się na niebie. Wszystko to po to, aby mąż żył długo i w zdrowiu i z daleka od wszelkich trosk. Tego dnia kobiety ubierają się na czerwono lub w stroje, które nosiły na swoim ślubie, zakładają biżuterię i ozdabiają henną dłonie. Wieczorem wypatrują księżyca, którego odbicie powinny wraz z mężem zobaczyć w naczyniu z wodą. Wodę najpierw należy ofiarować księżycowi, żeby sobie zapewnić jego błogosławieństwo, a następnie mąż częstuje żonę wodą łamiąc w ten sposób jej post.

Święto to pamiętam z filmu Deepy Mehty „Fire”, kiedy to świeżo upieczona mężatka, Sita, musi pościć, bo chce tego jej teściowa. Dziewczyna dość ma poświęcania się, wyrazów lojalności i oddania, zwłaszcza kiedy jej mąż ten dzień spędza na spotkaniu ze swoją kochanką i nie ma go przy żonie, kiedy na niebie pojawia się księżyc. Pamiętam, że wtedy zżymałam się na ten zwyczaj tak jak zżymają się na niego feministki do dnia dzisiejszego. Istnieją jednak mężowie, którzy z okazji Karva Chauth poszczą razem z żoną, aby poświęcenie nie wypływało tylko z jednej strony. Skoro można pościć ze względów religijnych, dlaczego nie robić tego dla ukochanej osoby i wraz z nią?

Kobiety w świątyni

Advertisements
 

7 Responses to “Karva Chauth”

  1. grendella Says:

    Cieszę się, że postanowiłaś pisać o codzienności. Często zapomina się o takich ulotnych chwilach, a przecież to one często są najcenniejsze 🙂 Bransoletek gratuluję i troszkę zazdroszczę. Czekam na więcej słownych obrazków z Indii

  2. Lilithin Says:

    Grendella, będą się pojawiać, będą 🙂

  3. Agnes Says:

    No i tak właśnie pisz! Od siebie, własnymi oczami, tak właśnie. 🙂

  4. AskaG Says:

    na uogolnianie mozna sobie pozwolic po jakims czasie. wydaje mi sie, ze na poczatku wazne jest wlasnie chloniecie zycia i obserwowanie codziennosci. pozdrawiam

  5. Lilithin Says:

    Agnes, tak właśnie będzie, bo inaczej chyba nie umiem 🙂

    AskaG, ja już tak obserwuję 3 miesiące 😉 Pozdrawiam również.

  6. Chihiro Says:

    Nie słyszałam o tym święcie, to miłe, że znajdą się mężczyźni, którzy poszczą z bliskimi kobietami. A czy wiesz, czy istnieje odpowiednik tego święta, kiedy tylko mężczyźni zobowiązani są pościć? Henna urocza, schodzi już?

  7. Lilithin Says:

    Chihiro, nic mi nie wiadomo o podobnym święcie działającym w drugą stronę, może w innej części Indii, ale szczerze w to wątpię. Henna schodziła i bardzo mnie to drażniło 😉 A po 10 dniach już nie było po niej śladu.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s