Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Empatia w dawnym i nie tak dawnym Iranie Marzec 3, 2012

Za pomocą dwóch książek odwiedziłam Iran. Persję siedemnastowieczną z pełnym przepychu Isfahanem i Iran bardziej współczesny, gdzie po Rewolucji Islamskiej kobiety potajemnie czytały zakazane dzieła zepsutej zachodniej literatury w Teheranie.

Nie jestem wielką fanką książek historycznych, ale „Krew kwiatów” zainteresowała mnie już dawno. Piękna okładka polskiego wydania, kobieta walcząca o godność, baśniowość, zmysłowość – wszystko to brzmiało bardzo obiecująco. Liczyłam na powieść w stylu Giny B. Nahai, którą czytałam 6-7 lat temu (swoją drogą ciekawe, czy teraz lektura jej powieści też by zrobiła na mnie takie wrażenie).

Baśniowość kończyła się na wplecionych w narrację perskich bajkach, bo w codziennym życiu głównej bohaterki, której imienia, co znamiennie, nie poznajemy przez całą powieść – na próżno byłoby jej szukać. Dziewczyna spędza dzieciństwo w irańskiej wiosce przy boku kochających rodziców. Niestety, ojciec umiera, dziewczyna nie ma szans na zamążpójście bez posagu, a 2 samotne kobiety nie mają szans na przeżycie, więc wybierają się do rodziny po pomoc. W bogatym domu spełniają funkcję popychadeł i służących. Dziewczyna ma jednak rzadki dar do projektowania i tkania dywanów. Jej wuj wielokrotnie żałuje, że nie jest chłopcem, bo wtedy mógłby nauczyć ją fachu i przekazać warsztat, w którym powstają dywany dla samego szacha.

Zdecydowanie do gustu przypadła mi główna bohaterka, która próbuje walczyć o własne miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn, gdzie kobieta bez ojca, męża lub brata jest po prostu nikim. Gorący temperament i ambicja nie zawsze pomagają jej w podejmowaniu dobrych decyzji, ale determinacja i chęć zmiany swojego życia sprawia, że dziewczyna uczy się na błędach.

Anita Amirrezvani oddała głos perskiej kobiecie z siedemnastego wieku wypełniając tym samym lukę, w której kobiety prawa głosu nie miały. Imię bohaterki pozostaje nieznane – jej los to los setek tysięcy innych kobiet tamtych czasów – całkowicie zależnych od mężczyzn i bez szans na spełnienie własnych planów i ambicji i traktowanych często jako towar, który może przynieść zysk rodzinie. Amirrezvani przywołuje do życia silną osobowość, która walczy z zastanym porządkiem i choćby dlatego „Krwi kwiatów” należy się uwaga.

Po historycznej wycieczce, na której bohaterowie tkali dywany, nadszedł czas na bardziej współczesną lekturę, gdzie z postrzępionych kawałków nowej postrewolucyjnej rzeczywistości bohaterka (tak, znowu jest to kobiety) próbuje na nowo utkać swoje życie.

„Czytając Lolitę w Teheranie” to wspomnienia wykładającej literaturę angielską na uniwersytecie Azar Nafisi. Wspomnienia przeplatane są  ze swobodnymi refleksjami na temat książek omawianych na cotygodniowych potajemnych spotkaniach z wybrana grupą studentek. Czytało się to wyśmienicie!

Nafisi opisuje Iran przedrewolucyjny, w którym kobiety miały praktycznie takie same prawa i możliwości, jak w krajach zachodnich oraz rozczarowanie rewolucją, która zamiast przynieść więcej wolności, sprawiła, że kraj cofnął się do zwyczajów obowiązujących 3 pokolenia wstecz. „Wiek uprawniający do ślubu został obniżony do 9 lat – 8,5 lat księżycowych, jak nam powiedziano; cudzołóstwo i prostytucja miały teraz być karane ukamieniowaniem; wartość kobiety, zgodnie z prawem, była równa połowie wartości mężczyzny […] W latach młodzieńczych widziałam, jak dwie kobiety zostały członkami rady ministrów. Po rewolucji, te same kobiety skazano na śmierć za grzech wojowania z Bogiem i szerzenia prostytucji.”* W życiu codziennym surowe prawa stawały się przyczyną upokorzeń – przed wejściem do budynku uniwersytetu sprawdzono nie tylko jakiekolwiek ślady makijażu na twarzy, ale też na przykład kolor skarpetek…

W książce Nafisi ogromną rolę spełnia literatura. Dzieła z zachodniego kanonu stopniowo stają się niepożądanymi na uniwersytecie, a księgarnie z książkami po angielsku znikają z mapy Teheranu. Tym samym czytanie Nabokova, Jamesa czy Austen i ciągnące się potem dyskusje pozwalają się oderwać od islamskiej rzeczywistości, odetchnąć innym powietrzem, poczuć namiastkę wolności. W czasie bombardowania miasta książki stają się dla Nafisi azylem, autorka nie poddaje się panice czy strachowi, a całkowicie zatapia się w lekturze.

Dla Nafisi empatia jest najważniejszą rolą powieści. Jej zdaniem sensem czytania jest nie czytanie o znanych nam rzeczach, które sprawiają, że czujemy się dobrze i bezpiecznie, a poznawanie nowych miejsc, ludzi i rzeczy, których nie znamy. Czytamy z ciekawości i jak tylko zagłębimy się w nowy, nieznany świat powieści, zaczynamy odczuwać empatię. Całkowicie zgadzam się z funkcją poznawczą literatury, która pozwala wyjść nam z wygodnych czterech ścian i poznać inne światy, inne tradycje i kultury. Nie do końca jestem przekonana, czy empatia jest tak bardzo istotna w każdej powieści, ale zarówno w przypadku Amirrezvani i Nafisi spełniała ona dużą rolę. Czytając o losach ambitnej dziewczyny z siedemnastego wieku czy grupie kobiet z dwudziestowiecznego Teheranu nie sposób było nie odczuwać ich frustracji, rozczarowań i małych radości, kiedy w jakikolwiek sposób udało im się buntować przeciwko istniejącej rzeczywistości pełnej restrykcyjnych zasad.

—–

* Azar Nafisi, Reading Lolita in Tehran. Harper Perennial. London: 2008, s. 261. Tłum: L.

 

9 Responses to “Empatia w dawnym i nie tak dawnym Iranie”

  1. Chihiro Says:

    Byłam zachwycona „Reading Lolita in Tehran”, to chyba była moja pierwsza książka o Iranie, irańskiej pisarki, jaką w ogóle przeczytałam. I zwróciłam uwagę na te same kwestie, o których piszesz, a zdanie o literaturze podkreśliłam sobie🙂 Zgadzam się zdecydowanie z autorką. Ja np. niezmiernie rzadko czytam książki po raz drugi, szczególnie książki, które wciągają mnie znów w ciepły, bezpieczny świat, który dobrze znam. Wolę poznawać nowe światy, wychodzić z mojej „comfort zone”, nawet jeśli nie jest to szczególnie łatwe.
    Nafisi zaintetresowała mnie Iranem na tyle, że już dzięki tej powieści zapragnęłam odwiedzić ten kraj.

    „The Blood of Flowers” nie czytałam, czasem widuję w Oxfamie, ale jakoś nic mnie do niej nie przyciągnęło. Warto ją przeczytać?

  2. Lilithin Says:

    Chihiro, cieszę się, że mamy podobne odczucia do Nafisi🙂
    Ja Iran chciałam odwiedzić po przeczytaniu „Pawiego krzyku” Giny B. Nahai, to była moja pierwsza książka o Iranie. Teraz już słabo ją pamiętam, kojarzę, że było dużo baśniowości, ale może teraz bardziej krytycznie bym podeszła do lektury. I tu właśnie zastanawia mnie czytanie po raz drugi. Z wiekiem zmienia się perspektywa, nabieramy nowych doświadczeń i zmienia się również gust literacki. Czy ta sama książka czytana np po 7 latach przywoła takie same refleksje? Mnie np. wcale nie zachwyciły opowiadania „Pijąc kawę gdzie indziej”, ale może teraz, kiedy sama piję tę tytułową kawę gdzie indziej, a literackie ścieżki zaprowadziły mnie już w różne inne kierunki, inaczej podeszłabym do lektury?
    „Krew kwiatów” możesz sobie podarować. Problemy równości, niezależności itd jest podany tam mimochodem, jako tło wydarzeń. Nie sądzę, aby ta powieść wniosła coś nowego w Twoje postrzeganie Iranu. Na tle Nafisi wypada blado, ale to też zupełnie inny rodzaj literatury.
    P.S. Chihiro, aby właśnie wyjść z tej comfort-zone, postanowiłam jednak przyłączyć się do wyzwania azjatyckiego🙂 Tak tkwię już w tych Indiach, trochę w Afganistanie, troszkę w Iranie, że czas chyba ruszyć w inne rejony🙂

    • Chihiro Says:

      Ja nigdy nie czytałam Nahai, słyszałam o niej, ale nigdy jej książki nie widziałam na oczy. O „Pijąc kawę gdzie indziej” nawet nie słyszałam. Wiesz, parę razy zaczynałam czytać ukochane książki z dzieciństwa, próbując odnaleźć w nich dawne uniesienia, ale byłam zażenowana – straciły klimat, straciły magię, więc dałam sobie spokój. Wolę zachować naładowane emocjami wspomnienia. Zresztą każda książka jest dobra na konkretną okazję, a okres zachwytów Musierowicz, Ożogowską czy nawet niektórymi książkami, jakie czytałam, jako dorosła osoba, minął.
      „Krew kwiatów” daruję więc sobie.

      PS. Bardzo się cieszę, że dołączyłaś do wyzwania🙂 Co teraz czytasz? W bocznej zakładce „Na stoliku” u Ciebie książki, które właśnie omówiłaś…

  3. Lilithin Says:

    Chihiro, no do Musierowicz czy Pana Samochodzika nie planuję wracać😉
    „Pijąc kawę…” ogólnie mówi o poczuciu wykluczenia, bycia nie na miejscu. Może wtedy książka nie trafiła na dobrą okazję, ale w sumie to wątpię, czy się przekonam.
    A parę dni temu skończyłam bardzo dobre „The Age of Orphans” (jeszcze raz dziękuję), a teraz zaczęłam „Three Sisters” (będzie do wyzwania🙂 )

  4. AskaG Says:

    ciekawe, przyznam, ze Iran mnie nigdy jakos specjalnie nie pociagal, chociaz od jakiegos czasu myslalam, zeby po cos stamtad siegnac.
    ksiazki, ktore sprawiaja, ze czujemy sie bezpiecznie, czytanie o dobrze znanych rzeczach? co jakis czas lubie o tym poczytac, szczegolnie w czasach wzmozonego homesick🙂 i lubie czytac ksiazki pisane przez i o ludziach patrzacych na swiat odrobine inaczej niz ja. poza tym lubie eksplorowac temat kilkoma ksiazkami, a potem intersuje mnie juz cos innego.
    bylo kilka ksiazek, do ktorych chcialabym wrocic, albo ktore zostawilam w trakcie czytania, ale nie mam na to jeszcze czasu, zbyt duzo jeszcze nieprzeczytanych, niepoznanych, nawet niezniecheconych ksiazek🙂

  5. Lilithin Says:

    AskaG, gdybyś się zdecydowała na coś o Iranie to Nafisi polecam ze spokojnym sercem, Amirrezzvani niekoniecznie😉
    Powrót do przeczytanych książek niestety wiąże się z rezygnacją z poznania nowych tytułów, których pełno. Pozdrawiam!

  6. litera Says:

    Mnie uwagę na Iran zwrócił film „Co wiesz o Elly?” (2009, reż. Asghar Farhadi). Jako że było to moje pierwsze i jedyne jak dotąd zetknięcie z kinem irańskim (a i tematyką irańską), nie bardzo potrafię ocenić, czy był rzeczywiście taki dobry, jak mi się wydał. Na pewno jednak zapadł w mojej pamięci.

    Po literaturę irańską sięgnę na pewno. Na razie chcę się czegoś o samym Iranie dowiedzieć, trochę z historii, bardziej z kultury (mentalności). Tytuł „Czytając Lolitę w Teheranie” chodzi za mną od jakiegoś czasu, a Twoje wrażenia z lektury utwierdziły mnie w przekonaniu, by się z nim zapoznać. Coś jeszcze z literatury irańskiej wyjątkowo polecasz?

    Pozdrawiam!

  7. Lilithin Says:

    Litera, właściwie to nie znam literatury irańskiej. Czytałam tylko Ginę B. Nahai, którą słabo pamiętam, „Zupę z granatów” Mehran, która była przyjemnym czytadłem, ale na pewno nie zaspokoi Twojej ciekawości oraz reportaż Kapuścińskiego „Szachinszach”. Mogę jednak polecić animację „Persepolis” na podstawie powieści graficznej Marjane Satrapi.

  8. […] czyli “Mumbaj. Maximum City” Suketu Mehty. Na wyróżnienie zasługuje też “Czytając Lolitę w Teheranie” Azar Nafisi i “Miedzanka” Filipa Springera. Jeśli chodzi o powieści, to  Susan Abulhawa i jej […]


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s