Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

Raj dla uszu – indyjskie dźwięki Maj 24, 2012

Filed under: Indie — Lilithin @ 18:29
Tags: ,

„Tak, Indie to prawdziwy raj dla uszu. Może to jednak ulec zmianie, gdy kraj ten osiągnie wyższy stopień zamożności. Niestety dźwięk bogactwa jest śmiertelnie nudny. Jednostajny szum klimatyzatorów i stłumione postukiwania klawiatury nie mogą konkurować z melodyjnymi okrzykami sprzedawców na targu pod gołym niebem czy też rytmicznym klik-klak dobiegającym z warsztatów krawieckich. Nawet ruch uliczny w krajach trzeciego świata, z jego kakofonią klaksonów i dzwonków rowerowych bije na głowę monotonny szum nowoczesnych autostrad.”

(Eric Weiner, „Geografia szczęścia”, podkreślenia moje)

„Hey Bhagwan” – piosenka, którą usłyszałam na początku pobytu w Indiach i od razu się w niej zakochałam

Wprawdzie za wszechobecnymi klaksonami nie będę tęsknić – trąbi się tutaj bez ustanki i bez powodu. Lub też z każdego powodu – kierowca skręca lub nie ma zamiaru skręcić, jest zadowolony, że samochód mu działa, zobaczył sąsiada na motorze albo piękną dziewczynę, ktoś zajechał mu drogę, daje znak przydrożnemu sprzedawcy, aby podszedł do auta – można tak wymieniać bez końca. Po pewnym czasie przestałam już zwracać uwagę na klaksony, na początku jeszcze się obracałam, bo w swej naiwności myślałam, że np. stoję w miejscu, przez które koniecznie sprawca trąbienia musi przejechać.

Innych indyjskich dźwięków będzie mi jednak brakowało. Pań śpiewających religijne pieśni i grających na tamburynie dla sikhijskich guru, co w pierwszych tygodniach błędnie wzięłam za rozkręcającą się imprezę. Monotonnych sanskryckich modłów dobiegających zza okna o 5 rano. Całonocnego dzikiego śpiewania na cześć różnych bogów w obrzędach religijnych organizowanych na terenie osiedla. Hipnotyzujących modlitw, które sąsiedzi odtwarzali po narodzinach córki. Muezzinów wzywających do modlitwy przy szumie fal na plaży w Kerali…

Ciężkie indyjskie brzmienie

Cisza w Indiach praktycznie nie istnieje. Bohaterka z opowiadań Jhumpy Lahiri po przeprowadzce do Stanów nie mogła w nocy spać, tak cicho było dookoła. Nawoływanie krążącego po osiedlu mleczarza dają znać, że jest 8 rano, dzwonek wózka z chlebem oznajmia, że już bliżej 9, a pan wykrzykujący nazwy warzyw ostatecznie każe wyjść z łóżka. Gdzie można usłyszeć miarowe  uderzenia bransoletek jedna o drugą na nadgarstkach lub delikatne brzęczenie bransoletki na kostce? Nawet regularne, słyszane o świcie, ok 13 i wieczorem, tsss tsss garnków ciśnieniowych stanowi dźwiękowy krajobraz Indii.

Z tych zwykłych dźwięków Sneha Khanwalkar, na której program trafiłam zupełnie przypadkiem, tworzy muzykę. Program nazywa się Sound Tripin’ i jest nadawany na MTV India. Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się czegoś tak dobrego po tym kanale. Khanwalkar zapuszcza się w różne rejony Indii i, jak sama mówi, „zbiera dźwięki”. Jadący traktor, odgłos siana, po którym się skacze, odgłos wody z Gangesu, przesiewanie mąki – wszystko to połączone z wokalami miejscowych a także nowoczesnym brzmieniem jest prawdziwą ucztą dla uszu. Do tej pory wyemitowano 5 odcinków i pierwsze 4 po prostu mnie oczarowały – od rytmicznego „Tung tung” nagranego w czasie wiejskiej olimpiady w Pendżabie, poprzez hipnotyzujące „Ram ram” z Varansi, indo-afrykańskie „Yere” nagrane z mało znaną społecznością z Karnataki po urocze „Susegaado” z udziałem goańskich dzieci. Z niecierpliwością czekam na nowy odcinek, nigdy nie wiem, czym Road Trippin’ mnie zaskoczy. Każda piosenka jest zupełnie inna od poprzedniej i przedstawia ogromną różnorodność Indii.

Pankaj Mishra nie zachwycał się jednak dźwiękami indyjskiej ulicy i słyszał odgłosy doprowadzające na skraj szaleństwa. Bywa i tak. Niektórzy słyszą to, co chcą usłyszeć.

„To już nie tylko nieustający ruch uliczny, bezsensowne naciskanie na klakson, stały ryk w tle, który można znaleźć w dużych miastach. Jest dużo gorzej: boom elektroniczny w Indiach sprawił, że na magnetofon stać kogoś nawet z umiarkowanym budżetem […].

Budzić się o piątej rano do dźwięków religijnych piosenek Anupa Jaloty, Hari Om Sharana i innych wokalistów jednocześnie buczących z kilku różnych magnetofonów, być bez ustanku atakowanym przez resztę dnia i większość nocy przez na przemian bezczelne lub zbyt poważne głosy Kumara Sanu, Alishy Chinoy, Baby Sehgala śpiewających Sexy, Sexy, Sexy, Ladki Hai Kya Re Baba, Sarkaaye Liyo Khatiya i inne niewypowiedzianie ohydne piosenki, dać im zdradziecko zapadać w pamięć, aby stały się idiotycznymi refrenami powtarzanymi wciąż i wciąż w  twojej głowie, mieć w ten sposób zanieczyszczone środowisko i zepsuty dzień – to poznać pogłębiający się szał, bodziec do morderstwa, a w końcu skradający się strach o własny, niebezpiecznie zwiększający się poziom szaleństwa. Wszystko to pomagało zrozumieć idealnie zdrowych na umyśle ludzi, o których potem czyta się w gazetach, że nagle, jednego pięknego dnia popadli w dziki szał przemocy; czy też wytworzyć trwającą nienawiść dla sprawców […] tego dźwiękowego okrucieństwa.”

(Pankaj Mishra, „Butter Chicken in Ludhiana”, tłum. L., dość swobodne)

 

7 Responses to “Raj dla uszu – indyjskie dźwięki”

  1. joly_fh Says:

    Tirli tirli tirli, jak to opisywał Tomek Michniewicz w Samsarze😉 „Geografia szczęścia” własnie leży u mnie na kupce…

  2. orchisss Says:

    Doskonały tekst! Nie myślałam spisać wszystkiego, co TAM przeżywasz i …. no wiesz … wydać?🙂

  3. asiaya Says:

    Nienawidzę klaksonów, ale kilka razy zdarzyło się nam trafić na szalonego rikszarza pędzącego jak wariat przy ogłuszających dżwiękach bollywoodzkiej muzyki (raz w CH.!) i jest to niezła zabawa! A zobaczyć miny Indusów na nasz widok, kiedy „śpiewamy” ich bollywoodzkie piosenki „ze słuchu”, oczywiście nie rozumiejąc ni hu hu – bezcenne! Przyzwyczaiłam się też bardzo do nawoływań domokrążców – zawsze to jakaś rozrywka na naszej nudnej ulicy🙂

  4. Lilithin Says:

    Joly_fh, „Geografię szczęścia” polecam czytać z wielkim przymrużeniem oka, nie jest to w gruncie rzeczy poważna książka, autor ma dystans do swojego zadania i poczucie humoru, które akurat nie zawsze pokrywało się z moim😉

    Orchisss, dziękuję bardzo za komplement, zawsze mile to łechce moją próżność. No a z pisaniem i wydawaniem to nie bardzo – mam jakieś chaotyczne wpisy na blogu o wszystkim i o niczym (to już bardziej na tym drugim), skaczę z tematu na temat, a na książkę trzeba mieć jakąś koncepcję. A to, że co jakiś czas umieszczę na blogu jeszcze nie znaczy, że ta pisanina zasługuje na wydanie.

  5. Lilithin Says:

    Asiaya, tak szalony rikszarz i ogłuszające bollywoodzkie hity to, powiedziałabymm, ultimate Indian experience😉 A kupujesz u tych domokrążców?

  6. Indie są wspaniałym krajem, choć pełnym kontrastów. Ukrywanie przed sobą tego, że nie ma tam biedy i chorób, nie byłoby w porządku, niemniej w żadną stronę nie wolno przeginać. Mnie osobiście, wiele lat temu, stąd wspomnienia nabrały prawie bajkowego wydźwięku, zachwyciło w Indiach to, jacy serdeczni są Hindusi. Miałam to szczęście, że nigdy nie natknęłam się na wrogo nastawionych… Przyzwyczajona do europejskiego pośpiechu, nieufności i obłudy, w Indiach znalazłam, pomimo klaksonów, trąbek, etc (ale może też jest to kwestia regionu…) spokój, harmonię i wyciszenie, takie wewnętrzne. Cudownie byłoby tam zamieszkać i nie wykluczam takiej opcji. Masz szczęście, że mogłaś je odwiedzić.
    A muzyka indyjska – klękajcie narody, tyle w niej życia, że aż nogi same tańczą. :DD

    Pozdrawiam serdecznie :))

  7. Lilithin Says:

    Basiu (przeszkadza Ci zdrobnienie?), siedzę już w Indiach prawie 11 miesięcy i lada dzień wracam do Polski. Całkowicie się zgadzam, że postrzeganie Indii tylko przez pryzmat biedy albo tylko w niemym zachwycie jest pomyłką. Jak wszędzie, trzeba mieć umiar. Muzyka wspaniała!
    Odnośnie ludzi to tak jak w każdym kraju – są i serdeczni, i złośliwi. Owszem, zdarzyło mi się otrzymać pomoc od zupełnie obcej osoby, ale obłuda, zawiść i interesowność, jak chyba wszędzie na świecie, też tu istnieje i ma się dobrze. Europejskiego pośpiechu tylko brak i nie wiem, jak się przestawię teraz na inny tryb życia.
    A gdzie w Indiach chciałabyś zamieszkać? Masz jakieś konkretne miejsce na myśli?
    Serdeczności!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s