Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„And All Is Said” – Zareer Masani Czerwiec 9, 2012

Filed under: Indie,Przeczytane — Lilithin @ 11:38
Tags: ,

Podtytuł tej książki Memoir of a Home Divided, czyli Wspomnienia z podzielonego domu właściwie oddają niemal cały jej charakter. Po śmierci obojga rodziców, syn postanawia rozprawić się z duchami przeszłości, ze wspomnieniem surowego ojca i kochającej, acz niestabilnej emocjonalnie matki. Masani pisze, że chciałby dać rodzicom „zrozumienie, akceptację i szacunek, który tak ciężko było im osiągąć, kiedy jeszcze żyli.”

A trzeba przyznać, że rodzinę miał niezwykłą. Wydawać by się mogło, że matka, Shakantula Srivastava opływająca w luksusy córka przychylnego rządom Brytyjczyków przemysłowca i ojciec, Minoo Masani pochodzący z surowej rodziny, która mimo posiadanych środków wolała proste życie pozbawione nadmiernych wygód, nie mają wiele wspólnego. Dzieliło ich niemal wszystko – religia (ona Hinduska, on Pars), poglądy polityczne, styl życia, temperament. Mimo to, postanowili się pobrać. Masani opisuje swoje życie u boku tych silnych osobowości, walkę o to, kto będzie górą. W tle – historia Indii. Jego ojciec był ważną postacią na scenie politycznej Indii, o wysokiej moralności politycznej (tak przynajmniej pisze o nim jego syn), której teraz już próżno szukać we współczesnych Indiach.

Z jednej strony wspomnienia te prezentują nieistniejący już świat pełen wystawnych bankietów, pojawiania się w „towarzystwie” a także czas przemian politycznych, kiedy sądzono, że można odmienić Indie i panowała wiara w zasady uczciwości i szczerości. Masani stara się być obiektywny, czasami jednak jego opowieści uderzają w nieco melodramatyczną nutę  i mam wrażenie, że chłopiec, który za wszelką cenę szukał uwagi matki i szczerze nie znosił apodyktycznego ojca, nie do końca zniknął z życia autora. Pod koniec wyliczanie paranoidalnych zachowań matki stało się wręcz nużące i z przykrością stwierdzam, że cel Masaniego, aby ukazać „tragiczną godność”** matki, której nie udało jej się osiągnąć za życia, nie został spełniony. Shakantula jawi się jako rozchwiana kobieta potrzebująca pomocy. Przez 17 lat nie chce zgodzić się na rozwód z mężem, z którym już nic jej nie łączy, a która sama ma na koncie kilka romansów. Nie przeszkadza to jednak jej prosić go o łożenie na jej utrzymanie. Wprawdzie Masani przyznaje, że czasami matka przesadzała i koloryzowała wydarzenia, ale nie widzi, że jej nagła i krótka kariera polityczna wynikła z konieczności usamodzielnienia się, kiedy środki jego ojca okazały się niewystarczające na życie, do którego przywykła, a także, że funkcje, jakie pełniła, nie były zasługą kwalifikacji czy zasług, a znajomości. Podobnie zresztą jak stypendium, dzięki któremu Masani zrobił doktorat w Anglii. Opisy zachowań matki zamiast dodać jej godności, umniejszyły ją.

Ciekawe jakby wyglądała ta książka, gdyby mniej w niej było Shakantuli, a więcej Minoo? Nie twierdzę, ze to zy zbiór wspomnień. Rozhisteryzowana Shakantula to typ bohaterki, który działa na mnie bardzo irytująco i jej postać w pewien sposób przesądziła o sposobie postrzegania „And All Is Said”. Osoba z większą dozą tolerancji pewnie doceni jawiący się w tle Bombaj i opisy życia i przepychanek wyższych sfer doprawione szczyptą polityki. Ja odłożyłam z ulgą.

—–

* Masani, Zareer. And All Is Said. Memoir of a Home Divided. Penguin Books. New Delhi: 2012. S. 10. Tłum. L.

** Tamże, s. 236.

 

Powrót z Indii Czerwiec 6, 2012

Filed under: Indie,Off topic — Lilithin @ 13:06

Wróciłam. Chodzę po ulicach, które znam całe życie, a czuję się, jakbym miała być gdzie indziej. Słucham, co się wydarzyło przez rok w życiu znajomych, ale dociera to do mnie jak przez szybę. Patrzę na regały  książkami, myślę, które to jeszcze w Indiach planowałam przeczytać, ale nawet nie chce mi się wziąć ich do ręki.

„Nienawidzę Indii i uwielbiam Indie. Nie na zmianę, lecz równocześnie. Ten uwodzicielski, irytujący kraj uczy, że można pomyśleć dwie sprzecznie myśli na raz – i co najważniejsze – nie eksploduje przy tym głowa.”

(Eric Weiner, „Geografia szczęścia”)

 Choć sama książka Weinera nie odmieniła mojego życia (o tym innym razem), ale to jedno z najtrafniejszych zdań o Indiach, jakie przeczytałam. Chciałam zostać i wrócić, bo życie tam jest z jednej strony łatwiejsze, a z drugiej strony bardziej skomplikowane.

Teraz muszę się aklimatyzować na nowo do tego, co dobrze niby znam.