Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Miedzianka. Historia znikania” – Filip Springer Październik 13, 2012

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 17:02
Tags:

Miedzianka, dawniej Kupferberg – niewielkie miasteczko w pobliżu Jeleniej Góry. Zamieszkiwane przez Niemców, ocalało nietknięte po II wojnie światowej, wojenna zawierucha oszczędziła malowniczy ryneczek, zadbane domy, browar i karczmę, w której tętniło życie. Wojenna zawierucha oszczędziła Miedziankę, a jednak miasteczka nie ma już na mapie, p domach zniknął ślad, a miejsce dawnych przechadzek mieszkańców zarasta trawa.Za zniknięciem Miedzianki nie kryje się wielka tajemnica. Jej los przesądzony był jeszcze przed wojną, kiedy

„pewnego dnia konie ciągnące pług po polu pana Franzkiego zapadają się w ziemi po piersi i wydają z  siebie tak przerażający kwik, że ci, którzy są akurat w pobliżu, rzucają swoją robotę i wybiegają na pole z pobladłymi twarzami. Tylko niektórzy mają odwagę ruszyć z pomocą i ratować zwierzęta, inni patrzą z daleka na wystające z ziemi końskie łby i niezwykłe, lejkowate zapadlisko wokół nich.”

Górnicze korytarze, które drążono od średniowiecza w poszukiwaniu cennych złóż stopniowo dawały się we znaki. Wyroku dopełniło rabunkowe wydobycie uranu rozpoczęte przez Rosjan. Nowi mieszkańcy Miedzianki, przybyli ze wschodu, pracowali w kopalni, bo płacono im dobrze, ale żyli w atmosferze strachu i z absolutnym zakazem rozmów o tym, co dzieje się na dole. W oficjalnych papierach kopalnia uranu była zarejestrowana jako Papryka Papieru w Janowicach. Pracę wykonywaną bez podstawowych zasad bezpieczeństwa wielu z górników okupiło zdrowiem. Życie w Miedziance stopniowo zamierało, coraz więcej domów ulegało górniczym zniszczeniom, a pod koniec lat 60-tych podjęto decyzję o ewakuacji i wyburzeniu miasteczka.

Książka Springera to reportaż niemal doskonały. Sam autor pojawia się jedynie w epizodach na początku i na końcu, oddając głos byłym mieszkańcom i osobom związanym z Miedzianką. Springer unika wartościowania, sprytnie powstrzymuje się od oceniających komentarzy, a tylko przytacza głosy świadków. Niektóre rozdziały to pisane od myślników wypowiedzi mieszkańców, część z nich jest wręcz przerażająca i mówi więcej niż jakikolwiek odautorski komentarz. Szczególnie poruszające były fragmenty o profanacji starego niemieckiego cmentarza, o bliżej nieokreślonych  osobach, które ciągnikami wyciągali płyty nagrobne, o graniu czaszką w piłkę, odrywaniu aniołków z trumien, wyciąganiu szkieletów. I braku jakiejkolwiek reakcji ze strony mieszkańców.

Springer pokazuje też,w jaki sposób byli mieszkańcy mieszkańcy Miedzianki tłumaczą sobie pewne zjawiska tworząc mity i legendy, które są traktowane jak fakty. Zrywanie podłóg, poszukiwanie niemieckich skarbów nie były niczym nadzwyczajnym. Nawet po latach widok Niemców, którzy przyjechali do miasteczka swojego dzieciństwa tłumaczony jest tym, że wrócili po swoje złoto ukryte w ziemi. W zatopionych chodnikach mają też mają znajdować się skarby – i niemieckie, i rosyjskie. Irena Siutowa, szefowa urzędu gminy, jawi się jako jedyna odpowiedzialna za zniknięcie Miedziaki, demon w ciele kobiety.

– Całe miasteczko wykończyli Cyganie. Sprowadziła ich Siutowa. I oni tutaj rządzili przez kilka dobrych lat.

– Sami wszystkie domy wykończyli?

– Sami, dom po domu, zajmowali pustostany i rujnowali.

– Ilu ich było?

– Przyjechały ze dwie rodziny, mieszkali najpierw w pałacu, ale oni się szybko rozmnażali i po roku połowę mieszkańców Miedzanki to Cyganie stanowili, aż się Polacy zaczynali buntować, bo oni całe miasteczko do ruiny doprowadzili.” **

Springer przywołuje do życia Miedziankę na nowo – lata jej świetności i stopniowy upadek. Grzebanie w historii przywołuje też demony – zastraszanie przez UB i kompletny brak poszanowania dla miejsca przez przesiedleńców. W wielu chwilach wstyd mi było za mieszkańców Miedzianki. Bezczeszczenia cmentarza nie można tłumaczyć traumą powojennej tułaczki, wrażeniem tymczasowości. Dla Polaków odpowiedzialna za wyburzenie miasteczka będzie zawsze doktorowa Siutowa, dla Niemców „pijani Polacy”. Każdy tworzy własne mity.

—–

* Filip Springer. Miedzianka. Historia znikania. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec: 2011. S. 5.

** Tamże, s. 195-6.

Reklamy
 

4 Responses to “„Miedzianka. Historia znikania” – Filip Springer”

  1. grendella Says:

    W życiu nie słyszałam o Miedziance, ale historia tego miejsca wydaje się niesamowita. Masz rację, każdy tworzy własne mity, a to, w jaki sposób się to dzieje rzeczywiście daje do myślenia.

    • Lilithin Says:

      I ja przed lekturą nie miałam pojęcia o istnieniu Miedzianki.
      Springer w bardzo ciekawy sposób ukazał, jak ludzi sobie tłumaczyli zniknięcie miasteczka. Najbardziej oczywiste i najprostsze, związane z rabunkowym wydobyciem uranu, nie zostało uznane przez mieszkańców. Zaczęło się tworzenie mitów, często wręcz niedorzecznych. Interesujące, dlaczego odrzucono naukowe wytłumaczenie…

  2. […] Mehty. Na wyróżnienie zasługuje też “Czytając Lolitę w Teheranie” Azar Nafisi i “Miedzanka” Filipa Springera. Jeśli chodzi o powieści, to  Susan Abulhawa i jej “Wiatr z północy” wciąż nie […]

  3. fantastic issues altogether, you simply received a new reader.
    What would you suggest about your submit that you simply made some
    days ago? Any sure?


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s