Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Black Venus” – Angela Carter Wrzesień 12, 2009

Filed under: Przeczytane,Wyzwania — Lilithin @ 23:18
Tags: , ,

black venus

„Black Venus” to ostatni zbiór opowiadań wydanych przed śmiercią Angeli Carter, na szczęście zaledwie drugi przeze mnie przeczytany. Carter, która swą świetną „The Bloody Chamber” przekonała mnie do krótkich form literackich i tym razem nie zawiodła.

„Black Venus” koncentruje się na postaciach znanych z historii czy to z literatury, w większości na kobietach, dając im możliwość opowiedzenia swej wersji zdarzeń lub zaprezentowaniu ich wpływu na życie innych, jak np. w opowiadaniu „The Cabinet of Edgar Allan Poe”, w którym autorka skupia się na matce aktorce amerykańskiego poety i wielkiej sile oddziaływania teatru i poczucia odrealnienia na dalsze życie Edgara Allana Poe.

„Weźcie pod uwagę teatralną iluzję, ze szczególnym odniesieniem do podatnego na wpływy dziecka, które było wystawiane na jej działanie w wieku, kiedy wszystko wydaje się być nieprawdziwe.” *

Carter opowiada też o zalotach Puka ze „Snu nocy letniej”, morderstwie Lizzie Borden, znanej z angielskiej rymowanki (Lizzie Borden took an axe and gave her mother forty whacks.And when she saw what she had done, she gave her father forty-one), czy zdobytym fortelem pocałunku żony Tamburlaine’a i architekta („The Kiss”). Najbardziej do gustu przypadły mi trzy opowiadania – wspomniany już „The Cabinet of Edgar Allan Poe”, „Peter and the Wolf” oraz tytułowa „Czarna Wenus”. „Peter and the Wolf” eksploruje znane już z wcześniejszych opowiadań przypadki wilczych dzieci, połączone z elementami baśniowymi i świeżo rozbudzoną seksualnością.

„Czarna Wenus” wprawiła mnie w niemy zachwyt. Carter mistrzowsko opisała dekadencką atmosferę panującą w domu Baudelaire’a i niejasny związek, jaki łączył francuskiego symbolistę ze swoją muzą, Jeanne Duval, która „była jak fortepian w kraju, gdzie wszystkim odcięto dłonie.”* Pierwsze dwa akapity opowiadania, oddające melancholijną atmosferę Paryża pogrążonego w jesieni sprawiają, że i czytelnikowi udziela się ten przeszywający serce smutek. Genialny opis.

Świetny zbiór opowiadań. Odkrywanie umieszczonych w nich literackich aluzji sprawi przyjemność każdemu bibliofilowi. Język, jak chyba zawsze u Carter – niezwykle bogaty, sugestywny, a opisy – przywołujące całą paletę emocji. Drobna sugestia dla potencjalnych czytelników – warto zostawić sobie tytułowe opowiadanie na sam koniec, a nie zaczynać od niego, gdyż pozostałe historie nie do końca utrzymują tak wysoką poprzeczkę.

—–

*Angela Carter, „Black Venus”, Vintage, Londyn 1996 (tłum. L.)

—–

zawijas

„Sad; so sad, those smoky-rose, smoky-mauve evenings of late autumn, sad enough to pierce the heart. The sun departs the sky in winding sheets of gaudy cloud; anguish enters the city, a sense of the bitterest regret, a nostalgia for things we never knew, anguish of the turn of the year, the time of impotent yearning, the inconsolable season. In America, they call it ‚the Fall’ , bringing to mind the Fall of Man, as if the fatal drama of the primal fruit-theft must recur again and again, with cyclic regularity, at the same time of every year that schoolboys set out to rob orchards, invoking, in the most everyday image, any child, every child, who, offered the choice between virtue and knowledge, will always choose knowledge, always the hard way. Although she does not know the meaning of the word, ‚regret’, the woman sighs, without any precise reason.

Soft twists of mist invade the alleys, rise up from the slow river like exhalations of an exhausted spirit, seep in through the cracks in the window frames so that the contours of their high, lonely apartment waver and melt. On these evenings, you see everything as though your eyes are going to lapse to tears.”

zawijas

P.S. Myślę, że warto tu wspomnieć o tym, że polskie wydanie “Czarnej Wenus” to coś innego niż wydanie angielskie. Polska „Czarna Wenus” to zbiór wybranych opowiadań Carter (w moim mniemaniu w dość słabym tłumaczeniu) ze wszystkich czterech tomów wydanych w Anglii. Czyli: polski czytelnik traci ok. 20 opowiadań, w tym „The Cabinet of Edgar Allan Poe” oraz „The Kiss”.

Reklamy
 

„Love” – Angela Carter Wrzesień 7, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 16:44
Tags: ,

love angela carter

„Love” to jedna z pierwszych powieści Angeli Carter, ale już nosi charakterystyczne znamiona motywów tak wirtuozersko użytych w „The Bloody Chamber” – elementy powieści gotyckiej, kobiety zachowujące się niezgodnie z powszechnymi stereotypami kobiecości oraz mroczna seksualność.

W posłowiu Carter przyznała, że chciała napisać współczesną wersję dziewiętnastowiecznej powieści „Adolphe”. Umieszczając akcję dziwnego miłosnego trójkąta między Annabel, Lee oraz jego bratem, Buzzem w latach 60-tych Carter także niejako dokumentuje rewolucję seksualną tamtych czasów oraz ducha dekady – love, sex and rock&roll, zachowując jednocześnie (często odwrócone) elementy dziewiętnastowiecznej powieści.

Annabel, romantycznie cierpiąca z powodu strasznych koszmarów widzi w swoim mężu, Lee, stereotypową postać obrońcy, rycerza na białym koniu. Jak to jednak u Carter bywa, kobiecym bohaterkom daleko od stereotypowych wyobrażeń, jakie narzuca na nie społeczeństwo. To Annabel uprzedmiotawia Lee, nie odwrotnie:

„Jesteś mi całkiem obojętny, jesteś rzeczą. Przedmiotem. Kiedy pierwszy raz z tobą spałam, był to acte gratuit.” *

To Annabel okazuje się być okrutna i to ona stanowi zagrożenie dla braci. Pokój, do którego przyniosła niezliczoną ilość dziwnych przedmiotów jest „grubo pomalowany w ciemne kolory i wypełniony tak wielkim i ponurym smutkiem, że przed przekroczeniem jego progu trzeba wziąć głeboki wdech, wiedząc, że zaraz zanurzy się do w inne, cięższe powietrze” **

Taka właśnie atmosfera przenika tę powieść. Ciężka, klaustrofobiczna, niepokojąca, pełna jakiegoś nieokreślonego zagrożenia. Sugestywne obrazowanie Carter ponownie robi wrażenie, a elementy gotyckie (zwłaszcza opis pokoju z ciężkimi meblami, draperiami itp.) przywodzą na myśl opowiadania Edgara Allana Poe. Zresztą imiona głównych bohaterów nawiązują (nie wiem jednak, czy był to zamierzony pomysł autorki) do ostatniego poematu napisanego przez mistrza amerykańskiego gotyku, „Annabel Lee”.

Jak się okazuje, przenikanie się tradycji literackich, swoista baśniowość świata przedstawionego, seksualność i niestereotypowe ukazanie kobiety cechowały już wcześniejsze dzieła Angeli Carter. Podane jednak w inny sposób wcale nie sprawiają, że ma się wrażenie wtórności i braku oryginalności. Świetna proza.

——

* Angela Carter, „Love”, Catto & Windus, Londyn 1987, s. 20, tłum. L.

** Tamże, s. 27.

 

„The Bloody Chamber” – Angela Carter Sierpień 10, 2009

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 23:32
Tags: , , ,

bloody chamber

Jak już kiedyś wspominałam, opowiadania nie należą do szczególnie lubianego przeze mnie gatunku literackiego (chyba, że natrafię na coś naprawdę dobrego, jak np. Joyce Carol Oates) Bardzo lubię za to baśnie. Kiedy przez przypadek przeczytałam „The Company of Wolves” („Towarzystwo wilków) Angeli Carter, wiedziałam, że mimo krótkiej formy, jej opowiadania przypadną mi do gustu.

Carter podjęła się zadania napisania baśni na nowo, dając głos kobiecym bohaterkom tychże. Tytułowa „The Bloody Chamber” („Krwawa komnata”) to inna wersja Sinobrodego, są też dwie wariacje na temat Pięknej i Bestii, Kot w butach, opowieść oparta na legendach o wampirach oraz trzy odsłony Czerwonego kapturka, z czego jedna czerpie jeszcze z „Po drugiej stronie lustra” Lewisa Carrolla. Kobiety w opowiadaniach to z pewnością nie bezbronne istotki, zdane na pomoc mężczyzn. Przeciwnie, to silne i aktywne heroiny, które podążając za własnymi, często zwierzęcymi instynktami poznają swoją prawdziwe ja. Kobiety biorąc kontrolę nad własną seksualnością przechodzą swego rodzaju akt nowych narodzin.

Język Carter jest niezwykle bogaty, a opisy sugestywne. Czytaniu wciąż towarzyszy dreszcz grozy i poczucie zagrożenia, a niepowtarzalne zakończenia znanych baśni jeszcze te uczucia pogłębiają. Miejsce akcji to często odizolowane od świata miasteczka lub wioski na prowincji z surowymi warunkami do życia. Kontrast między cywilizacją a wrogą i niebezpieczną naturą (lasem) to powtarzający się motyw u Carter, a każde opowiadanie to istna kopalnia znaczeń i symboli.

Czytając „The Bloody Chamber” nie mogłam się nadziwić nad doskonałością formy, baśnie Carter są idealnie wyważone, jedno zdanie mniej lub więcej i efekt nie byłby już ten sam. Intertekstualność, elementy gotyku, baśniowa atmosfera, łamanie konwencji oraz ciemne zakamarki kobiecej seksualności stanowią o niezwykłości tego niewielkiego tomu. Ja jestem zachwycona.