Czytatnik

"To już wasza sprawa, na co trwonicie czas i pieniądze. Ja sobie poczytam, bo życie jest krótkie."

„Grecki skarb” – Irving Stone Styczeń 6, 2010

Filed under: Przeczytane — Lilithin @ 19:12
Tags: ,

Moje spotkania z mistrzem zbeletryzowanych biografii były dwojakiego rodzaju – zachwyciłam się „Pasją życia”, ale urok „Pasji utajonych” pozostał dla mnie… utajony właśnie. „Grecki skarb” czytało mi się bardzo dobrze i stanowił on idealną lekturę na świąteczny czas.

„Grecki skarb” opowiada historię małżeństwa Schliemannów, odkrywców Troi. Stone szczegółowo opisuje wszelkie etapy wykopalisk archeologicznych, od problemów ze zdobyciem na nie pozwolenia, przez wstępne poszukiwania, aż po euforię związaną z odkryciem skarbów i następnie katalogowanie zbiorów, ale powieść nie nuży nawet przez minutę.

Główni bohaterowie za sprawą pióra Stone’a ożyli na moich oczach. Widziałam młodziutką Zofię słuchającą z przejęciem planów ekscentrycznego Henryka, bogacza starszego od niej o 30 lat. Oboje wzbudzali mój podziw – Zofia za nieograniczoną cierpliwość, zrozumienie i łagodność w kontaktach z mężem, ale również za jej chęć do poszerzenia horyzontów i gotowość do nauki, a Henryk za niesamowitą wiarę we własne przekonania i dążenie do wyznaczonego celu, nawet wtedy, kiedy nikt inny nie wierzył w jego realizację.

„Grecki skarb” ze spokojnym sumieniem mogę polecić na długie zimowe wieczory. Kiedy za oknem mróz, opisy greckiego słońca na pewno wprawią w dobry nastrój, a optymistyczna wymowa powieści udowadniająca, że warto mieć marzenia i je realizować, dobra jest w każdej sytuacji.

 

„Pasja życia” – Irving Stone Maj 24, 2009

pasjazyciazj6

Każdemu molowi książkowemu znane jest to uczucie, kiedy to do zrobienia jest tysiąc rzeczy, kiedy oczy już bolą od czytania i żadna przyjęta pozycja nie redukuje bólu pleców, a mimo to odłożenie książki na bok staje się czynem wymagającym niezwykle silnego charakteru lub zgoła niemożliwym.  Życie obok toczy się swoim rytmem, a życie bohaterów z książkowych kart – swoim. A mól książkowy, jak to mól – żeruje na wymyślonym świecie i nie chce wrócić do tego realnego.

W ten właśnie sposób całkowicie mnie pochłonęła „Pasja życia”, której autora chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Irving Stone, o którego twórczości chyba nie słyszałam ani jednej negatywnej opinii, w końcu omotał magią słów i mnie.

Zbeletryzowana biografia van Gogha tak mnie oczarowała, że nawet zrobienie sobie herbaty odkładałam na dalszy plan.

Cóż mogę powiedzieć więcej? Van Gogh został świetnie sportretowany, czułam jego ból, podziwiałam za to, że danej sprawie poświęcał się całkowicie, było mi go żal, niemal płakałam nad jego walką z chorobą i desperackim pragnieniem malowania. Stone również świetnie opisał sam akt tworzenia, ukazał emocje, jakie towarzyszyły Vincentowi przy nakładaniu farby na płótno.

Choć van Gogh nie spędził wiele czasu w Paryżu, Stone zdołał przedstawić atmosferę bohemy artystycznej przełomu wieków. Wprawdzie mało prawdopodobnym wydaje mi się, aby wszyscy ci malarze wspólnie spotykali się w kawiarniach i dyskutowali o sztuce, ale poczułam magię towarzyszącą cyganerii.

„Pasja życia” zrobiła na mnie wielkie wrażenie i niełatwo przychodzi mi pisanie o jej zaletach. Po prostu tę książkę trzeba przeczytać, przeżyć. Fascynująca lektura o fascynującym człowieku.